Bitwa o fundusze na badania nad chorobą Parkinsona we wczesnym okresie życia: prośba żony do Kongresu

22

Mój mąż miał trzydzieści siedem lat, kiedy zawalił się nasz świat.

Wszystko zaczęło się od niepokoju. Nie zwykłe nerwowe drżenie przed ważnym spotkaniem, ale prymitywne, nagłe przerażenie. Potem przyszła pustka. Wydawało się, że emocje zniknęły z jego twarzy, pozostawiając jedynie puste, niewidzące spojrzenia. I w końcu nadeszło zmęczenie fizyczne: sztywne mięśnie, nierówny chód, niemożność normalnego uniesienia lewej nogi. Nie mógł już chodzić jak normalny człowiek.

Spędziliśmy miesiące w gabinetach lekarskich. Jeden test za drugim. Jeden lekarz za drugim.

Diagnoza pozostała niezmieniona: choroba Parkinsona o wczesnym początku.

Dla mnie choroba Parkinsona była chorobą osób starszych. Wyobraziłem sobie starego mężczyznę z drżącymi rękami, siedzącego na werandzie. Ale nie mogłam sobie wyobrazić mojego męża. Był elektrykiem linii energetycznych. Człowiek, który wspiął się na słupy podczas burzy. Ci, którzy przywrócili światło obszarom, pogrążyli się w ciemności.

Dlaczego wczesna choroba Parkinsona jest inna

Przypadki wczesnego początku choroby są rzadkie i dotyczą jedynie 5–10% wszystkich pacjentów. To nie są tylko „starzy młodzi ludzie”. Choroba postępuje w różny sposób, a skutki psychologiczne są druzgocące, ponieważ pozbawiają człowieka kariery i tożsamości w kwiecie wieku.

Mój mąż zaczął pracować w wieku dziewiętnastu lat. Uwielbiał adrenalinę. Uwielbiał być tym, który naprawia i ratuje.

Zanim jednak zdaliśmy sobie sprawę, co się dzieje, on już odczuwał ból. Codziennie. Potem zanikły zdolności motoryczne. Nie mógł zawiązać sznurowadeł. Mężczyzna nie może zaufać swoim nogom, jeśli nie potrafi bezpiecznie zabezpieczyć własnych butów.

Musiał wyjechać. Rzucił jedyną pracę, jaką kiedykolwiek znał. To, co określiło jego istotę.

Ukryty ciężar opieki nad osobą chorą na chorobę Parkinsona

Większość ludzi uważa, że choroba Parkinsona to po prostu problem związany z drżeniem rąk. Ale to coś znacznie więcej.

Zanim pojawią się drżenia, 60–80% neuronów mózgowych wytwarzających dopaminę już obumiera. Widoczne objawy to tylko wierzchołek góry lodowej.

Choroba zmieniła jego nastrój. Czasem jego zachowanie przypomina objawy zespołu stresu pourazowego. Tłum go tłumi. Musimy zaplanować całe życie tak, aby unikać takich miejsc. Depresja jest ciągłym cieniem. Obserwuję, jak wiruje w tym samym toksycznym kręgu myśli: * „Nie jestem wystarczająco silny. Nie jestem wystarczająco dobry. Zawodzię moją rodzinę.”*

Przywracał prąd. Teraz siedzi w ciemności, bojąc się, że nas zawiedzie. I nie ma przycisku, który mógłbym nacisnąć, żeby wszystko naprawić.

Jak narażenie środowiskowe jest powiązane z chorobą Parkinsona

To nie tylko porażka. Przez dziesięciolecia nauka wiązała chorobę Parkinsona z określonymi czynnikami środowiskowymi.

Około 10% przypadków ma znaną przyczynę genetyczną. A co z pozostałymi 90%? Najczęściej przyczyna jest nieznana, ale dowody wskazują na wpływ.

  • Pestycydy: Pracownicy rolni znacznie częściej zapadają na chorobę Parkinsona.
  • Rozpuszczalniki przemysłowe: Pracownicy narażeni na trichloroetylen (TCE) są narażeni na zwiększone ryzyko.
  • Weterani: Departament Spraw Weteranów Stanów Zjednoczonych (VA) uznaje chorobę Parkinsona związaną ze służbą w przypadku weteranów Wietnamu narażonych na działanie Agenta Orange i żołnierzy piechoty morskiej w Fort Lewis-Camp Lejeune, których wodociągi zostały skażone rozpuszczalnikami w latach 1953–1887.

Mój mąż pracował z rozpuszczalnikami. Zostały wchłonięte przez jego rękawiczki. Nie on wybrał te chemikalia. Nikt nie wybiera takiego rodzaju ekspozycji. Weterani nie wdychali dymu spalonych dołów. Robotnicy rolni nie zdecydowali się na rozpylanie neurotoksyn. Pracownicy przedsiębiorstw użyteczności publicznej nie dobierali płynów przemysłowych w miejscu pracy.

Z biegiem czasu nauka udowodniła powiązania w tych innych grupach. Ale ten dowód wymagał czasu. Potrzebne były środki finansowe. Bez nich weteranom mówiono, że ich choroba jest ich winą lub okrutną kartą przetargową losu.

Krytyczna rola funduszy Instytutu Badawczego w badaniach nad chorobą Parkinsona

Pieniądze federalne, głównie za pośrednictwem Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH), zapewniają podstawowe badania prowadzące do opracowania leków. Jedno z badań wykazało, że wsparcie NIH było powiązane z praktycznie każdym z 356 leków zatwierdzonych przez Agencję ds. Żywności i Leków (FDA) w latach 2010–2019. Kwota ta wynosi około 1,4 miliarda dolarów na badania federalne w przypadku każdego zatwierdzonego leku.

Jednak ten podkład pęka w szwach.

W lutym 2025 r. NIH nagle zaczął masowo ograniczać liczbę aktywnych grantów. To nie była tylko optymalizacja; dotknął obszarów badań, które wypadły z łask politycznych.

Walka prawna była ciężka. 21 sierpnia 2025 r. (uwaga: literówka 20285 w oryginale) Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał orzeczenie w sprawie NIH przeciwko American Public Health Association. Decyzja ta utorowała drogę administracji do obcięcia dotacji o prawie 763 mln dolarów w tym roku podatkowym. Jeśli dodać do tego przyszłe płatności, suma będzie bliższa 2 miliardom dolarów.

W roku finansowym 2026 Kongres nieznacznie odrzucił zaproponowane przez administrację Trumpa 40% cięcia budżetu, dając NIH niewielkie podwyżki zamiast cięć.

Prawdziwa luka będzie jednak widoczna w roku budżetowym 2027.

Rozpoczyna się 1 października.

Decyzja Kongresu dotycząca przyszłorocznego budżetu zadecyduje o tym, czy laboratoria pozostaną otwarte. Jeśli zabraknie pieniędzy, badania umrą. A te badania są jedyną barierą pomiędzy degradacją mojego męża a uzdrowieniem.

Dlaczego wczesne wykrycie choroby Parkinsona zmienia wszystko

Święty Graal dla rodzin dotkniętych chorobą Parkinsona nie polega na lepszym leczeniu objawów. To wczesne wykrywanie. I spowolnienie choroby, zanim spowoduje nieodwracalne szkody.

Na Uniwersytecie Duke neurobiolog Lawrence Sanders opracował badanie krwi. Test ten pozwala wykryć chorobę Parkinsona w jej najwcześniejszym, bezobjawowym stadium. Wiele lat przed pojawieniem się niepewnego chodu. Wiele lat przed rozpoczęciem się wstrząsów.

Inne laboratoria w całym kraju testują terapie modyfikujące przebieg choroby. Metody leczenia, które zatrzymują postęp choroby, a nie tylko maskują objawy.

Ta praca jest kosztowna. To wymaga czasu. Opiera się na stabilnym wsparciu federalnym.

Kiedy grant na badania nad chorobą Parkinsona zostaje cofnięty, postdoktor traci pracę i rezygnuje z nauki. Laboratorium jest zamknięte. Absolwent przechodzi do lukratywnej pracy w korporacji, gdzie praca nie ma charakteru medycznego.

Kraj, który przestaje szkolić i wspierać naukowców, przestaje produkować leki. Koszty tego nie spadną tylko na pacjentów z chorobą Parkinsona. To spadnie na wszystkich. Alzheimera. Rak. Rzadkie choroby genetyczne. Każdy przyszły pacjent w systemie, który przestał być innowacyjny.

Polityczny koszt zaprzestania badań

Demokracja to po części kwestia tego, co zawdzięczamy naszym obywatelom. Ameryka przez długi czas uważała, że ​​jesteśmy sobie winni znalezienie lekarstwa. Wyszukiwanie, za które płaci się wspólnie, a wyniki należą do wszystkich.

Obietnica ta zostaje odwołana.

Kiedy badania naukowe przenoszą się całkowicie do sektora prywatnego, stają się towarem. Prywatnie opłacane leki docierają tylko do tych rodzin, które na to stać. To nie jest społeczeństwo, które ceni zdrowie swoich obywateli. To jest rynek.

Co zagraża pacjentom z chorobą Parkinsona

Leżę bezsennie i zastanawiam się, czy mogę wesprzeć męża w walce z pogorszeniem funkcji poznawczych. To nie jest kwestia czy tak się stanie. To kwestia kiedy.

Jego stan jest coraz gorszy. Powoli. Nieodwracalny.

Gdzieś w laboratorium finansowanym przez NIH lub grant uniwersytecki badacz pracuje nad lekiem, który może spowolnić jego chorobę. Być może w przyszłym miesiącu to laboratorium będzie zamknięte. Być może badacza już tam nie będzie.

Chcę czegoś prostego. Chcę, aby badania były kontynuowane. Chcę, żeby mój mąż żył wystarczająco długo, aby zastosować leczenie, które nie tylko kontroluje chorobę, ale także ją eliminuje. Chcę, aby moje dzieci odziedziczyły świat, w którym chorobę Parkinsona wykrywa się wcześnie, zatrzymuje przed jej wystąpieniem i traktuje jako możliwy do opanowania problem medyczny, a nie wyrok śmierci.

Ta nadzieja zależy od pracy, która jest obecnie wykonywana. To zależy od Kongresu, który zdecyduje, co jest wartościowe. Zależy to od tego, czy wierzą, że młody elektryk, który oddał swoje ciało, aby utrzymać włączone światła, zasługuje na szansę na przyszłość.

Przywracał prąd. Teraz potrzebuje nas, aby przywrócić naukę.

попередня статтяKiedy w USA osiąga się szczyt letnich upałów? Analiza danych z 30 lat
наступна статтяOrki w Zatoce Kalifornijskiej rozbijają groupery: nowe odkrycia dotyczące zachowania drapieżników