Słońce jest zły. Potrzebujemy zbroi.

Uruchom

19 maja rakieta Vega-C wystartowała z portu kosmicznego w Gujanie Francuskiej. Na pokładzie było nie tylko metal i paliwo. Ładunek brzmiał SMILE (Eksplorator łączy Magnetosfery Ionosfery Wiatru Słonecznego). Jest to wspólny projekt Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) i Chińskiej Akademii Nauk. Od lat pracuje nad tym wielu specjalistów. Teraz urządzenie znajduje się na orbicie.

Dlaczego tego potrzebujemy?

Wyobraź sobie, że czytasz ten tekst. Gdyby Ziemia nie miała tarczy, nie czytałbyś tego. Mamy to. Potężna bariera ochronna generowana głęboko w planecie. Przez miliardy lat chronił nas przed najbardziej niestabilną sąsiadką w Układzie Słonecznym, uniemożliwiając jej rozebranie nas do kości.

Bez magnetosfery Ziemia jest po prostu napromieniowaną skałą. Jałowy. Pozbawiony życia.

Wiemy, że tarcza działa. Nie wiemy jak to działa.

Widzenie rentgenowskie

Josef Aschbacher, dyrektor generalny ESA, powiedział, że wkrótce zobaczymy „niewidzialny pancerz” Ziemi w akcji.

To brzmi dramatycznie. I to jest prawda.

SMILE spędzi pierwszy miesiąc na zdobywaniu wysokości. Jedenaście silników pali się, aby osiągnąć pożądaną orbitę. Trajektoria eliptyczna. Przechodzi przez biegun północny, a następnie przez biegun południowy. Męcząca podróż.

Rzeczywiste dane zaczną napływać w lipcu.

Tutaj SMILE staje się naprawdę interesujący. To pierwsza misja wykorzystująca widzenie rentgenowskie do badania magnetosfery.

W poprzednich misjach stosowano różne metody. Nie te. SMILE przewozi na pokładzie cztery instrumenty. Dwa z nich to kamery. Jeden robi zdjęcia w ultrafiolecie. A co z drugim? Widzi promienie rentgenowskie.

Zorzę polarną i południową można obserwować bez przerwy do 45 godzin.

Wyobraź sobie, że patrzysz na zorzę polarną przez dwa pełne dni bez przerwy. Właśnie to robi kamera UV. Ale dane rentgenowskie zmieniają kontekst. Pokazują, jak wiatr słoneczny – i te wybuchowe koronalne wyrzuty masy – naprawdę w nas uderzyły.

Słońce nie przestaje. Nieustannie bombarduje nas wiatrem. A potem kicha plazmą. Ogromne kawałki. SMILE będzie monitorować, jak tarcza wytrzymuje uderzenia. Albo pęka. Albo je pochłania.

Po co szukać głębiej?

Mamy modele. Nie są złe. Pozwalają towarzyszom pozostać przy życiu przez większość czasu. Zapewniają astronautom stosunkowo bezpieczne życie.

Philippe Escoubet, dyrektor naukowy misji SMILE należącej do ESA, twierdzi, że dane udoskonalą modele. Lepsze modele oznaczają bezpieczniejsze statki kosmiczne. Na nadchodzące dziesięciolecia.

Nazywa to zrozumieniem naszego Układu Słonecznego. To wydaje się niedopowiedzeniem. To tak, jakby patrzeć na drzwi wejściowe, podczas gdy na zewnątrz szaleje huragan. Chcesz wiedzieć, czy zawiasy trzymają.

Projekt przewidziany jest na trzy lata. Co wtedy?

Słońce pali nadal. Tarcza nadal się ugina.

SMILE już ogląda.

Czego jeszcze nam brakuje?

Exit mobile version