Jak języki romańskie ewoluowały od łaciny do mowy współczesnej

18

Mówisz nimi, piszesz w nich, prawdopodobnie nawet się w nich kłócisz. Ale skąd się wzięły? Odpowiedź jest prosta, historyczna i osadzona w DNA połowy światowej populacji. Języki romańskie są bezpośrednimi potomkami łaciny wulgarnej, potocznej, codziennej wersji łaciny, której używali żołnierze, kupcy i koloniści, a nie filozofowie. Tworzą blisko spokrewnioną podgrupę w gałęzi kursywy rodziny języków indoeuropejskich.

Pomyśl o nich jak o swoich językowych krewnych. Mają tyle wspólnego podstawowego słownictwa i struktury gramatycznej, że niemal natychmiast widać powiązanie. Francuski? To łacina z francuskim akcentem i pewnymi odmianami germańskimi. Hiszpański? Jest to łacina z wpływami mauretańskimi i wyrazistością rytmiczną. Portugalski, włoski i rumuński podążają tym samym schematem. Są nie tylko podobni. To jeden i ten sam język, podzielony przez czas, geografię i podboje.

Kto dzisiaj mówi tymi językami?

Główni przedstawiciele są łatwo wymienić. Francuski, włoski, hiszpański, portugalski i rumuński to języki urzędowe, którymi posługują się miliony osób. Dominują w Europie i rozprzestrzeniły się na cały świat. Ale obraz jest szerszy niż ta lista.

Język kataloński ma duże znaczenie polityczne i kulturowe, zwłaszcza w Hiszpanii i Andorze. To nie tylko dialekt. Jest to odrębna tożsamość literacka i polityczna.

Potem są mniejsze grupy. Dialekty oksytański i retoromański straciły wiele ze swojego prestiżu literackiego. Język sardyński jest językową wyspą we Włoszech. Język dalmatyński wymarł. Języki te nie wymarły dlatego, że były gorsze od innych. Umarli, ponieważ upadły imperia, przesunęły się granice, a władza została skoncentrowana gdzie indziej.

Dlaczego tak łatwo je wyśledzić?

Lingwiści kochają języki romańskie, ponieważ są przejrzyste. Inne rodziny języków są zagmatwane, pełne przerywanych linii i nieznanego pochodzenia. Języki romańskie są bezpośrednią drogą powrotną do Cesarstwa Rzymskiego.

Dowody są wszędzie. Nakładanie się słownictwa jest oszałamiające. Nawet przy zmianach fonologicznych – zmianach dźwięku na przestrzeni wieków – nadal można dostrzec łaciński rdzeń. Formy gramatyczne pozostają rozpoznawalne. Czasowniki są koniugowane według przewidywalnych wzorów. Rzeczowniki mają płeć. Artykuły istnieją. To wszystko tam jest, ukryte pod stuleciami ewolucji.

Dla laika historia odwala największy ciężar. Rzymianie nie tylko najechali Włochy. Zajęli Galię (współczesna Francja). Podbili Półwysep Iberyjski (Hiszpania i Portugalia). Rozprzestrzenili się na Bałkany. „Rzymski” charakter tych języków nie jest przypadkowy. To bezpośredni skutek okupacji. Język imperium stał się językiem ludu. Zapuściło korzenie. Dostosował się. Przeżył.

Jak rozprzestrzeniły się na cały świat?

Historia nie kończy się w Europie. Późniejsze kontakty kolonialne i handlowe rozszerzyły zasięg języka francuskiego, hiszpańskiego i portugalskiego. Zakorzenili się w Ameryce. Rozprzestrzenili się po różnych częściach Afryki. Dotarli do Azji.

Kiedy mówisz po hiszpańsku w Meksyku lub po portugalsku w Brazylii, używasz czegoś więcej niż tylko języka. Posługujesz się narzędziem imperium, które stało się narzędziem kultury. Języki dostosowane do nowych warunków. Wchłonęli lokalne słowa. Stworzyli nowe idiomy. Ale podstawa pozostała rzymska.

Ciągłość jest niesamowita. Było kilka przerw. Tradycje religijne i naukowe utrzymywały stabilność formy pisanej, nawet w przypadku odchyleń od formy ustnej. Łacina nie była tylko językiem martwym. Była żywym podłożem. Języki romańskie są jej

Łacińskie korzenie języków romańskich

Samo to słowo bezpośrednio wskazuje na źródło. Języki romańskie wywodzą się z Rzymu. Angielskie słowo pochodzi ze starofrancuskiej adaptacji łacińskiego słowa Romanicus. W średniowieczu uczeni używali tego określenia do opisania określonego typu rodzimej łaciny. Była to mowa potoczna prostego ludu, odmienna od wypolerowanej, wyuczonej łaciny, której używał duchowieństwo w tekstach religijnych. Terminem tym objęto także literaturę napisaną w tym samym przystępnym, nieakademickim języku.

To rozróżnienie ma znaczenie. Podkreśla, że ​​języki te nie pojawiły się znikąd. Wyewoluowały z potocznej, praktycznej wersji łaciny. Nie są one jednak tożsame z klasyczną łaciną nauczaną obecnie w podręcznikach. Języki romańskie mają cechy, których nie ma w standardowej gramatyce klasycznej łaciny. Wskazuje to na rozbieżność. Połączenie liniowe jest oczywiste, ale ścieżka się zmieniła.

Niektórzy twierdzą, że do tej mieszanki przyczyniły się inne języki kursywy. Należały do ​​tej samej rodziny indoeuropejskiej co łacina i były powszechne w całych Włoszech. Czy zostawili ślad? Konsensus jest taki, że nie. Można śmiało powiedzieć, że bezpośrednim poprzednikiem była sama łacina, a mianowicie jej popularna, potoczna forma. Zmiana ta nie stanowiła hybrydy kilku lokalnych języków. Taka była ewolucja łaciny w rzeczywistości, na ulicach, z dala od rygorystycznych zasad elity.

„Języki romańskie stanowią kontynuację wersji łaciny, która nie jest identyczna z łaciną klasyczną”.

Ta ewolucja nie była przypadkowa. Stało się to naturalnym skutkiem sposobu, w jaki językiem posługują się prawdziwi ludzie. Kiedy mówisz codziennie, upraszczasz. Dostosowujesz się. Odmawiasz skomplikowanych przypadków. Pożyczasz słowa. Rezultatem jest rodzina języków, która wydaje się znajoma anglojęzycznym słuchaczom, ale jest samodzielna. Fundamentem tym jest łacina, pozbawiona akademickiego pancerza i odbudowana na potrzeby życia codziennego.

Związek z Rzymem to nie tylko fakt historyczny. Taka jest rzeczywistość językowa. Za każdym razem, gdy Francuz używa czasownika lub Włoch zamawia kawę, używa struktur odziedziczonych od tego potocznego Romanicus. Przepaść między podręcznikiem a ulicą stała się kolebką współczesnych języków.

To nasuwa pytanie. Jeżeli standardem była klasyczna łacina, dlaczego popularna forma zachowała się tak dobrze we współczesnych językach? Odpowiedź kryje się w użyteczności. Wersja mówiona była elastyczna. Przeżyła, bo pracowała. Wersja akademicka pozostała statyczna. Przestrzegała zasad, ale straciła ludzi.

Ta różnica wyjaśnia specyfikę gramatyki języków romańskich. Zmiany samogłosek. Uproszczenie przypadków rzeczowników. Słownictwo, które nie pokrywa się ze swoim łacińskim przodkiem. To nie są błędy. To są oznaki życia. Pokazują, jak język dostosowuje się do potrzeb swoich użytkowników.

Rozważmy słowo „koń”. Po łacinie było to caballus, słowo oznaczające konia roboczego, a nie szlachetne equus. Zachowano języki romańskie caballus. Przetrwało, ponieważ było to słowo, którego ludzie faktycznie używali. To nie było eleganckie. To było praktyczne. Ta praktyczność ukształtowała języki, którymi dzisiaj mówimy.

Kiedy więc patrzysz na język hiszpański, francuski czy włoski, nie masz na myśli tylko pochodnych łaciny. Patrzysz na łacinę w jej żywej formie. Nie tak, jak było napisane na zwojach. I sposób, w jaki wykrzykiwano to na rynkach, szeptano w domach i śpiewano w piosenkach. Połączenie z Rzymem jest realne. Ale to jest Rzym ludu, a nie Senat.

To zrozumienie zmienia sposób, w jaki postrzegamy naukę języków. Tu nie chodzi o zapamiętywanie martwych zasad. To

Na początku XXI wieku około 920 milionów ludzi posługiwało się językiem romańskim jako pierwszym językiem. Kolejne 300 milionów używało go jako drugiego języka. Następnie są języki kreolskie. Są to formy uproszczone lub pidginowe, które przekształciły się w języki narodowe dla całych społeczności. Francuskie kreole można usłyszeć w Indiach Zachodnich, częściach Ameryki Północnej i na wyspach Oceanu Indyjskiego, takich jak Mauritius, Reunion i Rodriguez. Na Wyspach Zielonego Przylądka, Gwinei Bissau oraz na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej dominują portugalskie kreole. Można je spotkać także w Indiach, zwłaszcza w Goa, Daman i Dew, a nawet w Malezji.

Hiszpańskie kreole, w tym Palenqueros i Chavacano, występują w Indiach Zachodnich i na Filipinach. W pobliżu znajduje się papiamentu. Opiera się na języku portugalskim, ale jest pod silnym wpływem języka hiszpańskiego. Większość mediów przełącza się między kodami. Używają kreolskiego w sytuacjach nieformalnych, a przy oficjalnych okazjach przechodzą na język standardowy.

Język francuski zajmuje w Afryce wyjątkową pozycję. Jest językiem urzędowym w 18 krajach. Pomyśl o Beninie, Burkina Faso, Burundi, Kamerunie i Republice Środkowoafrykańskiej. Jest również urzędowy w Czadzie, Republice Konga, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Demokratycznej Republice Konga, Dżibuti, Gwinei Równikowej, Gabonie, Gwinei, Mali, Nigrze, Rwandzie, Senegalu i Togo. Francuski jest również używany na Madagaskarze i kilku przybrzeżnych wyspach. W Afryce Północnej język francuski dzieli scenę z językiem arabskim w Tunezji, Maroku i Algierii.

Portugalski ma oficjalny status w Angoli, Wyspach Zielonego Przylądka, Gwinei Bissau, Mozambiku oraz na Wyspach Świętego Tomasza i Książęcej. Obszar jego wpływów jest ogromny. Język angielski rośnie. Wpływ języka francuskiego nieco osłabł ze względu na wzrost popularności języka angielskiego jako globalnego lingua franca. Ale język francuski pozostaje. Jego tradycja literacka jest bogata. Jego gramatyka została precyzyjnie sformułowana przez gramatyków XVII i XVIII wieku. Osoby mówiące po francusku są dumne ze swojego języka. Ta duma zapewnia mu trwałe znaczenie.

Na dużych obszarach dominują Hiszpanie i Portugalczycy. Pozostają głównymi graczami. Włoski ma mniejszy zasięg geograficzny. Jednak nadal cieszy się popularnością wśród studentów. Dlaczego? Niesie ze sobą ciężar dziedzictwa kulturowego Włoch.

Metody i problemy klasyfikacji

Klasyfikacja języków romańskich na pierwszy rzut oka jest prosta. Podobieństwa leksykalne i morfologiczne wyraźnie pokazują, do których języków rodzinnych należą. Pogrupowanie ich w podgrupy jest trudnym zadaniem. Większość klasyfikacji ma charakter historyczny i geograficzny. Hiszpański i portugalski należą do grupy ibero-romańskiej. Francuski i francusko-prowansalski – do galijsko-rzymskiego. Wspólne cechy tych podgrup wskazują na języki przedrzymskie. Podłoża te zostały wyparte przez łacinę. Superstraty to języki narzucone przez późniejszych zdobywców.

Pierwszy zasadniczy podział zachodzi pomiędzy językami zachodnimi i wschodnio-romańskimi. Linia podziału przebiega przez Włochy od La Spezia do Rimili. Jedna z teorii sugeruje, że separacja ta nastąpiła wcześnie. Wschodnie dialekty w środkowych i południowych Włoszech rozwinęły popularne cechy. Zachodnie obszary językowe utrzymały wyższe standardy literackie. Wpływ szkoły zbliżył ich do norm łacińskich.

Problematycznych przypadków jest wiele. Jakie miejsce zajmuje język kataloński? Czy należy do grupy ibero- czy galijsko-rzymskiej? Jego średniowieczny język literacki przypominał prowansalski. A co z dialektami retoromańskimi? Ci we Włoszech są bliżej Włochów. Szwajcarzy skłaniają się ku Francuzom. Język sardyński wyróżnia się. Izolacja od Cesarstwa Rzymskiego po jego włączeniu do Wandali w połowie V wieku potwierdza ten podział. Dokładne stanowisko języka dalmatyńskiego pozostaje kontrowersyjne.

Jak grupowane są języki romańskie

Model drzewa jest podejściem standardowym. Ale jeśli zmienisz kryteria, drzewo się zmieni. Przyjmijmy jako kryterium historyczny rozwój samogłosek akcentowanych. Francuski łączy się z północnowłoskimi i dalmatyńskimi. Jest oddzielony od oksytańskiego. Środkowe Włochy są odizolowane.

Klasyfikacje niedrzewne klasyfikują języki według stopnia ich zróżnicowania. Najmniej zmian wykazuje porównanie ich z łaciną, sardyńskim i włoskim. Największą zmianę widać w języku francuskim. Największe zmiany w słownictwie przechodzi język rumuński.

Standardowy włoski jest centralny. Jest blisko wszystkich innych języków romańskich. Często łatwo to zrozumieć. Język francuski i rumuński są peryferyjne. Nie mają one podobieństw z innymi językami romańskimi. Inni mówcy muszą się bardziej postarać, aby ich zrozumieć.

Która metoda klasyfikacji jest najlepsza dla uczniów? To zależy od tego, czy priorytetem jest dla Ciebie historia, czy wzajemna zrozumiałość. Linie stają się zamazane, gdy spojrzymy na rzeczywiste użytkowanie. Mówca w Marsylii może mieć trudności z mówcą w Bukareszcie. Mają jednak wspólnego łacińskiego przodka. Geografia języka to nie tylko mapa. To jest oś czasu. I nadal jest pisany.

Podjęcie decyzji, czy wariant mowy jest „językiem”, czy po prostu „dialektem”, jest kwestią złożoną. Opinie na temat tego, ile języków romańskich istnieje obecnie, są bardzo zróżnicowane. Najprostsza odpowiedź jest polityczna. Jeśli naród lub ludzie zaakceptują to jako standard, jest to język. Zgodnie z tą definicją niekwestionowanymi przykładami są język francuski, hiszpański, portugalski, włoski i rumuński. Romsz również można uznać za taki. Ma status półoficjalny w Szwajcarii i prawdopodobnie jest spokrewniony z dialektami retoromańskimi we Włoszech. Kataloński jest językiem urzędowym w Andorze i wspólnym językiem urzędowym w hiszpańskich wspólnotach autonomicznych Katalonii, Walencji i Balearach.

Lingwiści mają odmienne zdanie. Często uważają język sardyński i oksytański (średniowieczny prowansalski) za odrębne języki, a nie za dialekty. Dzieje się tak dlatego, że żaden z nich nie pochodzi już z niepodległego państwa narodowego – Sardynia utraciła niezależność polityczną w XIV wieku.

Szara strefa języka włoskiego i francuskiego

Sytuacja staje się bardziej niejasna we Włoszech. Dialekty retoromańskie, takie jak ladzyński w Dolomitach i friulijski w pobliżu Udine, są czasami uważane za odrębne od włoskiego. Czasami są to tylko lokalne wersje tych ostatnich. Język sycylijski tak bardzo różni się od włoskiego północnego i środkowego, że wielu lingwistów nadaje mu odrębny status. Jednak wszystkie sąsiednie dialekty włoskie są wzajemnie zrozumiałe. Różnice stają się widoczne dopiero w miarę zwiększania się odległości geograficznej.

Następnie jest kuchnia francusko-prowansalska. Ta grupa dialektów obejmuje alpejskie regiony Francji i Włoch. Wielu uważa, że ​​różni się od języka francuskiego i oksytańskiego. Niektórzy lingwiści twierdzą, że jest to jedynie dialekt przejściowy między nimi. Dziś niewielu Francuzów zna ten język. Przetrwał we włoskim regionie Valle d’Aosta, gdzie językiem kulturowym pozostaje francuski, a nie włoski.

Wyjdź ze statusu „dialektu”.

W XXI wieku granica między dialektem a językiem zaciera się. Asturyjski i galicyjski (używany w Hiszpanii i Portugalii), korsykański (we Francji i Włoszech) oraz piemoncki zostały wcześniej odrzucone jako zwykłe dialekty ich języków narodowych. Obecnie uważa się je za wystarczająco odrębne, aby otrzymać status języka.

Dlaczego nastąpiły zmiany? Inne „dialekty” zyskują uznanie na podstawie swoich pisanych tradycji. Aktywna promocja tych języków w literaturze i codziennym użyciu zmusza do ponownego rozważenia ich statusu.

Polityczna definicja języka jest najmniej dwuznaczna.

Języki judeo-hiszpańskie i kreolskie

Język judeo-hiszpański, znany również jako ladino, jest przypadkiem szczególnym. Nie należy mylić z Ladzinianem. Przez długi czas nie był uważany za język niezależny. Uważano go za archaiczną formę języka kastylijskiego. Zachowuje cechy XV wieku, tuż przed wypędzeniem Żydów z Hiszpanii.

Obecnie jest od 100 000 do 200 000 mówców. Większość z nich pochodzi z Bałkanów i Azji Mniejszej. Po II wojnie światowej ludność skupiła się w Izraelu. Inni mieszkają w Turcji.

Lingwiści debatują także na temat języków kreolskich. Niektórzy uważają, że kreolski haitański jest językiem innym niż francuski. Wskazują, że oba języki są wzajemnie niezrozumiałe. Jednakże wzajemne zrozumienie różni się znacznie w zależności od mówiącego i słuchacza, dlatego trudno jest ustalić jasne kryteria. Nie można polegać wyłącznie na tym, czy dwie osoby się rozumieją.

Zniknięcie dalmatyńczyka

Wiele dialektów romańskich dosłownie zniknęło w XX wieku. Najbardziej uderzającym przykładem jest język dalmatyński. Ostatnim znanym nosicielem był Tuone Udaia (po włosku: Antonio Udina). Zginął w wyniku miny lądowej w 1898 r.

Był głównym źródłem wiedzy o gwarze swoich rodziców. Dialekt ten wywodzi się z wyspy Velec (Veglia), obecnie współczesnej wyspy Krk. Udaya nie był idealnym informatorem. Dalmatyńczyk weleocki nie był jego językiem ojczystym. Rozpoznał go dopiero, słuchając prywatnych rozmów rodziców.

Zanim ujawnił się jako informator, nie mówił w tym języku od 20 lat. Był głuchy i pozbawiony zębów. Większość naszej wiedzy o języku dalmatyńskim pochodzi z dokumentów z Zary (współczesny Zadar) i Ragusa (współczesny Dubrownik) z XIII do XVI wieku.

Możliwe, że poza izolowanymi enklawami język ten został wyparty przez chorwacki i w mniejszym stopniu wenecki. Nawet przy skąpych dowodach dalmatyński był wyraźnie odrębnym językiem. Różnił się zauważalnie od innych języków romańskich.

[IMG:0]

Przetrwanie na krawędzi

Na półwyspie Istria w Chorwacji, niedaleko Krku, inny romański wariant tego języka jest bliski wyginięcia. Istriot ma mniej niż 1000 mówców. Może to być powiązane z Veleotic. Niektórzy badacze kojarzą go z dialektami retoromańskimi friulskimi lub weneckim. Inni nazywają go językiem samym w sobie.

Nie ma żadnych tekstów poza tymi zebranymi przez językoznawców. Nieco dalej na północ, na tym samym półwyspie, język istro-rumuński jest zagrożony wyginięciem. Na początku XXI wieku liczyło około 300 rodzimych użytkowników języka.

Język istro-rumuński, zwykle klasyfikowany jako dialekt rumuński, mógł zostać przywieziony na półwysep przez Rumunów uciekających przed Turkami w XVI i XVII wieku. Podlegał silnym wpływom chorwackim. Pierwszym dowodem na jego istnienie jest krótki spis słów w dziele historycznym z 1698 roku. Istnieją teksty folklorystyczne z XIX wieku. W przeciwnym razie nie ma formy pisemnej.

Innym izolowanym dialektem rumuńskim jest megleno-rumuński. Mówi się nim głównie w prefekturze Kilkis w Grecji, na zachód od rzeki Wardar, w pobliżu granicy z Macedonią. W 1914 r. było 13 000 mówców. Wielu wyemigrowało do Azji Mniejszej, byłej Jugosławii i Rumunii. Zachowały się małe enklawy, które na początku XXI wieku liczyły około 5000 mieszkańców. Jedynymi tekstami są te, które zostały przepisane z tradycji ustnych.

Często myślimy o dzieciach Latynosów – francuskich, hiszpańskich, włoskich – jako o niezniszczalnych gigantach. Ale historia pokazuje, że wiele języków romańskich zniknęło na długo przed naszą erą. Niektórzy nie odeszli po cichu. Zostały one wymazane przez presję, wojnę i powolną penetrację sąsiednich języków.

Weźmy na przykład Musarabica. Ten dialekt ibero-romański przetrwał w okupowanej przez Arabów Hiszpanii aż do końca rekonkwisty pod koniec XV wieku. Nazwa pochodzi od arabskiego słowa oznaczającego „osobę arabską” lub * ʿajamī *, co zasadniczo oznaczało „język barbarzyńców”. Nie był to tylko chłopski żargon. Był to język burżuazji miejskiej. Chrześcijanie ci pozostali chrześcijanami, podczas gdy ludność wiejska w dużej mierze przeszła na islam. Ostatecznie wielu Arabów również przyjęło ten dialekt.

Tajemnica fonetyki języka musarabskiego

Przywrócenie jego brzmienia jest prawie niemożliwe. Dlaczego? Ponieważ większość zachowanych dowodów jest napisana alfabetem arabskim. W tym piśmie nie ma samogłosek. Mamy jeden glosariusz z XV wieku z Granady. To wszystko, co można uzyskać z bezpośrednich tekstów.

Naukowcy opierają się na fragmentach. W pracach medycznych i botanicznych obok tłumaczeń na język arabski wymieniano terminy musarabskie. Potem były harjah. Były to chóry dodawane do arabskich ballad miłosnych, czyli muwashshah, z XI – XII wieku. Poważne studia nad tymi tekstami rozpoczęły się dopiero w 1948 roku.

Język był konserwatywny. Bardzo konserwatywny. Jednak wymarł po wypędzeniu Arabów. Niektórzy twierdzą, że pozostawił ślady w dialektach południowej Hiszpanii i Portugalii. Ale sami przewoźnicy? Zniknął.

Zatopiona Rumunia i presja podboju

Zjawisko to nie jest unikalne dla Hiszpanii. Lingwiści nazywają te wymarłe warianty Romania submersa (Zanurzona Rumunia). Rozwinęły się w peryferyjnych regionach Cesarstwa Rzymskiego, ale zostały zmiażdżone przez języki inne niż rzymskie. Wiemy o ich istnieniu, ponieważ ocalałe języki zapożyczyły od nich słowa.

Spójrz na Afrykę Północną. W językach afroazjatyckich (berberyjskich) zachowały się dowody wspaniałego okresu rzymskiego, który zakończył się najazdami arabskimi w VII wieku naszej ery. mi. Rzymian już tam nie było, ale ich język pozostał (zachowany) w słownictwie.

W Wielkiej Brytanii języki Brythonic lub brytyjskie języki celtyckie zachowały ślady konserwatywnego dialektu romańskiego. Dialekt ten został zniszczony przez najeźdźców anglosaskich w V wieku. Język walijski zachował dziś wiele z tych śladów.

Języki romańskie w Europie Wschodniej i poza nią

W Europie Wschodniej historia staje się jeszcze bardziej złożona. Język albański zawiera tak wiele słów romańskich, że niektórzy eksperci nazywają go „semi-romańskimi”. Nie jest całkowicie romański, ale jest pod głębokim wpływem 受影响.

Weźmy pod uwagę rzymską prowincję Panonię. Obejmuje współczesne zachodnie Węgry, część wschodniej Austrii, Słowenię i północną Serbię. Mowa romańska prawdopodobnie nie wymarła tam całkowicie wraz z najazdem Madziarów pod koniec X wieku. Język prawdopodobnie przetrwał dłużej, niż nam się wydaje.

Istnieją uzasadnione powody, aby sądzić, że dialekty romańskie rozprzestrzeniały się niegdyś na większą część południowo-wschodniej Europy. To nie były tylko odizolowane wyspy. Reprezentowali szeroką obecność.

Wycofaj się na południe

Języki romańskie na długi czas cofały się na południe. Języki germańskie wywierały presję.

Przez długi czas wydawało się prawdopodobne, że język romański jest szeroko rozpowszechniony w całej Szwajcarii. Używano go także w niektórych częściach Bawarii i Austrii. Kiedy przestało istnieć? Około IX – X w.

To ogromna zmiana. W ciągu kilku stuleci językowa mapa Europy uległa całkowitej zmianie. Co zostało? Tylko te miejsca, gdzie język romański mógł oprzeć się germańskiej fali.

Cisza tych zaginionych języków jest ogłuszająca. Echa odnajdujemy w tekstach medycznych, w zapożyczeniach w języku walijskim czy berberyjskim, w strukturze języka albańskiego. Ale same głosy? Milczeli przez ponad tysiąc lat.

Co dzieje się z językiem, gdy poruszają się jego użytkownicy? On nie tylko znika. Pozostawia blizny. Ślady. Fragmenty, które nawiedzają ocalałe języki długo po tym, jak ostatni mówca przestał mówić.

Historia nie kończy się na Cyceronie. Aby zrozumieć, dlaczego Twoja poranna kawa to caffè, a nie cafeus, musisz spojrzeć poza wypolerowany marmur klasycznej łaciny. Trzeba przyjrzeć się chaotycznemu, ciągle zmieniającemu się językowi mówionemu, który przetrwał upadek imperium.

Zanim łacina stała się światowym standardem na Zachodzie, była to tylko jeden dialekt w zatłoczonym pokoju.

Kontekst włoski

Łacina nie pojawiła się sama. Należał do italskiej gałęzi rodziny indoeuropejskiej, sąsiadującej z jego krewnym, językiem faliskanskim. Można o nich myśleć jak o rodzeństwie, które nie zawsze się dogadywało. Na południe od nich był język Oscan.

Osksky był głosem plemion samnickich. Pojawia się w inskrypcjach przez pięć wieków pne. Rzymianie używali go w oficjalnych dokumentach do około 90–89 r. n.e. p.n.e. e. Teksty przyjmują ujednoliconą formę. Żadnych dzikich odmian. Ale pisanie opowiada inną historię. W tym samym regionie pojawiły się trzy alfabety:

  • Lokalne pisma wywodzące się z języka etruskiego.
  • Greckie litery w miastach południowych.
  • łacina w późniejszych inskrypcjach.

Język umbryjski istniał na północny wschód od Rzymu. Dawno, dawno temu mógł spoglądać na Morze Adriatyckie. Znamy go głównie z tablic Iguvina (Tabulae Iguvinae ). Pochodzą z okresu od 400 do 90 lat. p.n.e. e. Język umbryjski jest bardzo podobny do języka oscańskiego.

Tutaj zaczyna się zabawa. Łacina i języki osko-umbryjskie prawdopodobnie nie rozumiały się nawzajem. Niektórzy lingwiści twierdzą, że nie są one ze sobą ściśle powiązane. Mogli po prostu dojść do podobieństw. Kontakty między grupami tworzą podobieństwa. Nie zawsze oznacza to wspólne pochodzenie.

Połączenie z językiem faliskanskim

Dialekt rzymski był częścią większej grupy zwanej łacińskim faliscan. Głównym rywalem w tej grupie był język faliskanski.

Faliscan był językiem miasta Faleria. To jest nowoczesna Civita Castellana. Znajduje się około 51 kilometrów na północ od Rzymu. Falisci byli prawdopodobnie plemieniem Sabine. Wcześnie dostali się pod panowanie Etrusków.

Język faliskanski znamy głównie z krótkich inskrypcji. Pochodzą z III i II wieku p.n.e. mi. Dialekt prawdopodobnie przetrwał rzymski podbój Falerii w 241 rpne. mi. Nie zniknęło z dnia na dzień.

Gwałtowne zmiany we wczesnej łacinie

Najstarszym tekstem w języku łacińskim Faliscan jest przypinka do płaszcza (strzałka ). Pochodzi z VI wieku p.n.e. mi. Pochodzi z Palestriny (Praeneste).

Inne wczesne inskrypcje łacińsko-faliskańskie różnią się od łaciny rzymskiej. Niewiele mamy dowodów na istnienie rzymskiej łaciny sprzed końca III wieku p.n.e. mi. To jest luka.

Wiemy jednak, że język zmienił się szybko. Spójrz na V wiek. Na Forum Romanum znajduje się okaleczona (zniekształcona/uszkodzona) inskrypcja. Prawdopodobnie jest to zakon religijny. Następnie mamy Prawo XII Tablic. Ich treść znamy dzięki późniejszym materiałom dowodowym.

Do III wieku p.n.e. mi. starsze teksty stały się niezrozumiałe. Ludzie nie potrafili czytać pism swoich dziadków. Ten poziom rozbieżności przygotował grunt pod wszystko, co nastąpiło później.

Standaryzacja i wpływy greckie

Rzym podbił swoich łacińskojęzycznych sąsiadów do 335 roku p.n.e. mi. Zaczęto standaryzować język. Wchłonął cechy innych dialektów. Stał się narzędziem imperium.

Pierwszym znanym autorem był Plaut (ok. 254–184 pne). Był dramaturgiem komediowym. Jego język odzwierciedla potoczny styl idiomatyczny. Niektóre cechy tego stylu zachowały się w językach romańskich. DNA współczesnego języka włoskiego czy hiszpańskiego można prześledzić w żartach ze sztuk Plauta.

Zapożyczenia kulturowe przyspieszyły po 265 roku p.n.e. mi. Rzym podbił Wielką Grecję na południu. Wchłonęli greckie ideały literackie. Język poetycki bardzo ucierpiał na skutek struktur greckich. Trwało to aż do apogeum poezji łacińskiej za czasów Wergiliusza.

Złoty wiek prozy

W I wieku p.n.e. mi. rozwinęła się proza ​​literacka. Ceniła elegancję. Ceniła jasność. Odrzuciła wulgaryzmy. Odrzuciła zwykłych ludzi.

Skodyfikowano reguły gramatyczne. Słownictwo zostało wyczyszczone. Celem było harmonijne, zrównoważone zdanie okresowe. Kręgom retorycznym się to podobało.

Cyceron (ok. 106–43 p.n.e.) osiągnął najwyższy poziom tego stylu prozatorskiego. Ale dał nam coś cenniejszego niż doskonałe propozycje. Pokazał nam różnicę pomiędzy językiem pisanym i mówionym.

Dokonywał rozróżnienia pomiędzy swoimi przemówieniami i listami. W swoich listach używał słowa sermo plebeius. Oznacza „mowę plebejską”. Styl jest inny. Zdania są krótsze. Są mniej skomplikowane. Słownictwo jest bardziej kolorowe. Używa wielu zdrobnień.

Prawdziwy język popularny jeszcze bardziej różnił się od wyrafinowanego idiomatycznego stylu literackiego.

Przetrwanie archaizmu

Elementy archaiczne były zakazane w stylu literackim. Nie znajdziesz ich w przemówieniach Cycerona. Ale zostały zachowane w mowie potocznej. Przetrwały aż do powstania języków romańskich.

Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ języki romańskie zbudowane są na tej wspólnej mowie. Nie w wersji polerowanej.

Niektórzy twierdzą, że historyk Sallust (ok. 86–35/34 pne) zbliżał się do popularnego zwyczaju. Jego styl był archaiczny. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że celowo naśladował starą poezję rzymską. To nie była mowa naturalna. To był wybór stylistyczny.

Następnie jest Petroniusz Arbiter (zm. 66 r. n.e.). Był rzymskim „sędzią elegancji”. Napisał „Satyricon”. W sekcji „Uczta Trimachiona” (rozdziały 26–78) tworzy postać Trimachion. Trimachion mówi językiem, który wydaje się być wulgarnym językiem. Petroniusz naśladował ją. Uchwycił głos rosnącej klasy średniej.

Ten głos nie zniknął. To nadal ewoluowało. Imperium upadło. Polityka uległa zmianie. Ale słowa pozostały. Były skręcone. Zmniejszyły się. Zdobyli nowe dźwięki. I tak przechodzisz od senatus populusque Romanus do współczesnego języka włoskiego, francuskiego, hiszpańskiego, portugalskiego i rumuńskiego.

Standaryzacja została zatrzymana. Zaczęła się rozbieżność. A reszta to historia. Albo to, co z tego zostało.

Jak łacina oddzieliła się od jednego języka

Zakładamy, że łacina była monolityczna. To jest błędne. Na rozległych obszarach, gdzie dziś dominują języki romańskie, łacina była kiedyś językiem domyślnym dla praktycznie wszystkich klas społecznych. Ale jak podzielił się na francuski, hiszpański i włoski? To pytanie warte fortunę.

Czy te języki rozwinęły się z prymitywnych dialektów chłopskich? A może była to wyrafinowana mowa wykształconych mieszczan? Naukowcy są podzieleni w opiniach. Jedna grupa badaczy twierdzi, że schizma rozpoczęła się, gdy miejscowa ludność przyjęła język zdobywców. Z tego punktu widzenia dialekty powstały w wyniku izolowanych innowacji lub upartego utrzymywania się cech archaicznych w odległych regionach.

Jest oczywiste, że użycie łaciny było zróżnicowane w całym imperium. Ale czy te różnice były tylko fonetyczne? Regionalne akcenty i zmiany w słownictwie? Jeżeli tak, wówczas wzajemne zrozumienie zostałoby zachowane. Z drugiej strony różnice mogły być tak głębokie, że stały się podstawą do całkowitego podziału po rozpuszczeniu się politycznego spoiwa imperium.

Ta druga hipoteza zakłada długi okres dwujęzyczności. Mówimy o okresie nakładania się do 500 lat. Wpływ językowy rzadko przetrwa etap dwujęzyczny. Nie wiemy jednak praktycznie nic o statusie języków autochtonicznych w okresie cesarstwa. Współczesne odniesienia do różnic językowych w obrębie imperium są w najlepszym razie niejasne. Dziwne, że żaden z licznych ówczesnych gramatyków łacińskich nie odnotował tych powszechnie znanych faktów. Ale brak dowodów nie jest dowodem nieobecności. Prawdopodobnie nastąpiła dywersyfikacja.

Podobieństwa historyczne są rzadkie. Imperium Brytyjskie eksportowało język angielski do bardzo różnych krajów, ale trwało to stosunkowo krótko. Jej wkład językowy był wspierany przez nowoczesne media i został częściowo zrównoważony przez rosnące nastroje nacjonalistyczne. Rzym nie miał ani jednego, ani drugiego.

Przejście z jednego języka mówionego na inny

Wiemy jednak, że popularne użycie w Cesarstwie Rzymskim było niezwykle zróżnicowane. Do tego jednak doszedł standardowy język pisany, który zachował znaczną jednorodność długo po administracyjnym rozwiązaniu imperium.

Sami mówcy wierzyli, że mówią po łacinie. Po prostu założyli, że ich wersja jest niechlujna. Oni, przez czystą ignorancję, wiedzieli, że ich mowa nie była taka, jaka powinna być.

Dopiero w VIII lub IX wieku – w niektórych regionach później – ludzie zdali sobie sprawę, że klasyczna łacina nie jest po prostu dopracowaną wersją ich własnej mowy. To był zupełnie inny język.

Ta świadomość zapoczątkowała zmianę kulturową. Łacina nie tylko wymierała; zastępowano go przez te same języki, które kiedyś tłumił. Pojawienie się języków romańskich nie było wydarzeniem z dnia na dzień. Było to powolne spalanie nieporozumień i redefinicji.

Rola Kościoła w standaryzacji

Chrześcijaństwo wyniosło łacinę na nowe granice. Prawdopodobnie zachował język w jego „czystej” formie w Irlandii, skąd został wywieziony do Anglii. Ta czystość utorowała drogę reformie przeprowadzonej w VIII wieku przez Karola Wielkiego.

Karol Wielki uznał, że obecne użycie łaciny nie odpowiada standardom klasycznym. Zaprosił Alcuina z Yorku, uczonego i gramatyka, na swój dwór w Akwizgranie (Aix-la-Chapelle). Alcuin pozostał tam od 782 do 796. Nie tylko nauczał; zainspirował renesans intelektualny.

Odrodzenie tak zwanej czystszej łaciny miało nieoczekiwany skutek uboczny. Teksty zaczęły pojawiać się w językach narodowych. Kontrast stał się wyraźny. Język narodowy i łacina nie były tym samym językiem.

Świadomość ta doprowadziła do konkretnych decyzji politycznych. W 813 r., na krótko przed śmiercią Karola Wielkiego, sobór w Tours wydał dekret. Kazania miały być wygłaszane w języku rusticam Romanam linguam. Oznacza „w rustykalnym języku rzymskim”. Celem było wzajemne zrozumienie. Zbór musiał zrozumieć słowo Boże.

Dlaczego łacina przetrwała imperia

Językiem urzędowym Kościoła rzymskokatolickiego pozostała łacina. Był stale używany przez większość użytkowników języków romańskich. Dopiero w drugiej połowie XX wieku zaczęto odprawiać nabożeństwa w językach narodowych.

Od stuleci językiem nauki i uczenia się jest łacina. Dominował aż do XVI wieku. Wtedy zjednoczyły się trzy siły i obaliły ją.

  1. Reformacja.
  2. Wyłaniający się nacjonalizm.
  3. Wynalezienie prasy drukarskiej.

Języki nowożytne zaczęły zastępować łacinę. Jednak na Zachodzie znajomość łaciny pozostała oznaką osoby wykształconej, podobnie jak greka. Utrzymuje się to od wieków.

Nauczanie języków klasycznych w szkołach znacznie spadło w połowie XX wieku. Ale ślad pozostał. Łacina nie tylko umarła. Weszła.

Dziedzictwo w językach nieromańskich

Prestiż Rzymu był tak duży, że zapożyczenia z łaciny istnieją niemal we wszystkich językach europejskich. Występują nawet w językach berberyjskich Afryki Północnej. Języki te zachowują terminologię rolniczą, która została utracona gdzie indziej.

Język baskijski zapożyczył znaczną liczbę słów. Dotyczą one głównie sfery administracyjnej, handlowej i wojskowej. W niektórych przypadkach ustalenie, czy terminy te są późniejszymi zapożyczeniami z języka hiszpańskiego, czy bezpośrednimi zapożyczeniami z łaciny, jest trudne.

Niepewność znika wraz z językami celtyckimi. Język walijski, kornwalijski i bretoński zawiera około 800 słów łacińskich. Są zapożyczone z szerokiego zakresu obszarów działalności.

W językach germańskich zapożyczenia łacińskie dotyczą głównie handlu. Często odzwierciedlają formy archaiczne.

Język albański stanowi wyjątkowy przypadek. Język zawiera bardzo dużą liczbę słów łacińskich. Są częścią jego podstawowego słownictwa. Obejmują one terminy pokrewieństwa i obejmują takie obszary, jak religia. Niektóre z tych słów mogły być późniejszymi zapożyczeniami z języka rumuńskiego. W niektórych przypadkach łacińskie słowa występujące w języku albańskim nie zachowały się w żadnej innej części dawnego Cesarstwa Rzymskiego.

Języki greckie i słowiańskie mają stosunkowo niewiele słów łacińskich. Te, które istnieją, mają często charakter administracyjny lub handlowy.

Rozprzestrzenianie się łaciny nie było jedynie skutkiem podbojów. Miało to związek z użytecznością. Związane było z handlem, religią i administracją. Nawet tam, gdzie łacina nigdy nie stała się językiem ojczystym, pozostawiła po sobie ślad.

Jak więc jeden język stał się podstawą dla połowy głównych języków świata? I dlaczego wciąż trudno nam oddzielić „czystą” łacinę od chaotycznej, żywej rzeczywistości tego, co ludzie faktycznie mówią? Odpowiedź kryje się w rozbieżności między tym, co zostało napisane, a tym, co zostało powiedziane. Ta przepaść pogłębiała się na przestrzeni wieków. Zamienił się w kanion. A potem stał się pomostem do współczesnego świata.

Kiedy łacina stała się romantyką?

Granica między językami łacińskimi i romańskimi zaciera się. Wcześniej naukowcy obsesyjnie poszukiwali dokładnej daty tego przejścia. Jest to problem terminologiczny. Współczesne języki romańskie są zasadniczo dialektami regionalnymi o jednym wzorze mowy. Są one ściśle powiązane z ludową łaciną. Fonolodzy generatywni argumentują, że współczesne formy głębokie są identyczne z proto-romansami.

Ale sami mówcy rozumieją, że nie mówią po łacinie. Oczywiście rozumieją swoich sąsiadów. Ale czują różnicę. Świadomość mówiących jest najlepszym wskaźnikiem rozbieżności. Kiedy zdali sobie sprawę, że nie używają już łaciny?

Niektórzy wskazują na V wiek. Barbarzyńcy napływali do imperium. Połączenie zostało zerwane. Inne wymagają dowodów tekstowych. Chcą zobaczyć pisany romans. Dowód ten pojawia się dopiero w IX wieku. Rozpoczynają się na północy Francji. Potem w Hiszpanii. Potem we Włoszech.

Reformy Karola Wielkiego mogłyby przyspieszyć ten proces. Nalegał na klasyczne standardy łacińskie. Prawdopodobnie wymusiło to utworzenie odrębnej formy pisanej dla języka mówionego. Feudalizm również odegrał pewną rolę. Otwarte społeczeństwo rzymskie podzieliło się na zamknięte jednostki feudalne. Ta izolacja miała konsekwencje językowe.

Czytanie między wierszami połysku

Skrybowie zaczęli zauważać zmiany. W VII wieku zaczęto dodawać glosy. Były to notatki w starych tekstach łacińskich. Zastępowali niejasne słowa bardziej znanymi.

Glosy często przedstawiają formy romańskie. Ale są napisane w stylu zlatynizowanym. Wyglądają na powierzchowne dostosowania. Oryginalne teksty były nadal zrozumiałe.

Najbardziej znane to glosy Reichenau. Należały do ​​opactwa nad Jeziorem Bodeńskim. Pochodzą z VIII wieku. Ich słownictwo pachnie francuskim.

  • arenam (piasek) zmienia się w sabulo
  • vespertiliones (nietoperze) zmienia się w calvas sorices
  • scabrones (chrząszcze) stają się wapces

Niektóre słowa pochodzą z języka frankońskiego. szanujący zmienia się w nagradzający.

Inne glosy ukazują szerszą innowacyjność. emituj (kupiony) staje się porównawczym. To słowo występuje w języku rumuńskim i hiszpańskim. fissura (pęknięcie) staje się crepaturą.

Istnieje również uproszczenie morfologiczne. saniore (zdrowszy) jest zapisywany jako plus sano. cecinit (śpiewał) staje się cantavit. Większość komentarzy ma charakter leksykalny.

Glosy Kassel pojawiają się na początku IX wieku. Tłumaczą bawarski niemiecki na łacinę. Wykazują zróżnicowanie fonetyczne. Naukowcy uważają, że są to Francuzi lub retoromańscy. mantun oznacza podbródek. Porównaj to z nowoczesnym mentonem.

Ortografia jest dziwna. Intencja jest jasna. To jest łacina. Kiedy frazy są glosowane, łacina pozostaje bliska wzorom klasycznym. Nie jest to jeszcze nowy język. Tylko szorstki szkic.

Chaotyczne narodziny literatury romantycznej

Pisanie w lokalnych językach nie pojawiło się z dnia na dzień. Tak, w IX wieku istniały przysięgi strasburskie. I wiersz „Eufalia”. Ale bądźmy szczerzy: alfabet łaciński ledwo był przystosowany do przekazywania dźwięków tamtych czasów. To była niezręczna i niezdarna decyzja.

Jako pierwsze pojawiły się teksty północnofrancuskie. Nie jest to zaskakujące. Język łaciński mutował tam szybciej niż gdziekolwiek indziej. Miejscowi musieli zapisywać swoje przemyślenia na piśmie, a ich wersja łacińska już znacznie odbiegała od oryginału. W X wieku prawnicy z innych regionów zdali sobie sprawę, że nikt już nie potrafi czytać oficjalnej łaciny. Potrzebowali języka, który ludzie mogliby zrozumieć. Potrzebowali jasności.

Prawdziwy impuls literacki pojawił się dopiero w XII wieku. To wtedy sztuka naprawdę rozkwitła w całej Europie Zachodniej. Ale nie myśl, że w tym procesie zaangażowały się wszystkie języki romańskie. Języki retoromański i rumuński musiały poczekać. Oparcie literackie znaleźli dopiero w okresie reformacji. Znacznie później.

Jak języki zapożyczają się od siebie

Poezja średniowieczna nie była odosobniona. Było to wydarzenie polegające na zapyleniu krzyżowym. Prowansalski styl liryczny odcisnął swoje piętno na niemal całej literaturze w języku narodowym (językach lokalnych). Słowa przekroczyły granice. Zapożyczenia leksykalne były wszechobecne.

Potem środek ciężkości się przesunął. W XIII wieku wpływy przeniosły się z południowej Francji do północnej Francji. Od Sycylii po Toskanię. Władza podąża za pieniędzmi i polityką i tam właśnie przeniósł się wpływ. Portugalczycy i Katalończycy dołączyli do tego procesu nieco później. Zebrali wrak zniszczonej sceny literackiej południowej Francji i przejęli Półwysep Iberyjski.

Tymczasem angielski tracił wpływ na francuski. Sto lat wcześniej literatura anglo-normańska była bogata i prężna. Teraz? Język francuski cofał się. We Francji dialekt paryski zaczął wchłaniać wszystkie inne. We Włoszech Florencja była świadkiem rozwoju swojego dialektu. Położył podwaliny pod standardowy język.

Łacińskie echo we współczesnym słownictwie

Wszystko zmieniło się odrodzenie zainteresowania tekstami klasycznymi. Najpierw we Włoszech. Potem się rozprzestrzeniło. Nie chodziło tylko o czytanie starych książek. Chodziło o ich skopiowanie. Pisarze próbowali wzorować swoją gramatykę na klasycznej łacinie. Zapożyczali obszernie z łaciny i greki.

Włoski język standardowy nadal ma ogromny dług wobec tego okresu. Jest bardziej podobny do łaciny niż do własnych dialektów mówionych. Francuski był inny. Z wyjątkiem XVI wieku nie pozwolił, aby łacina znacząco zmieniła swoją gramatykę. Ale słownictwo? To zupełnie inna historia.

Od XIV wieku osoby mówiące po francusku zaczęły preferować słowa, które wyglądały na quasi-łacińskie, od starszych, odziedziczonych form. Wiele współczesnego słownictwa francuskiego ma wygląd „wyuczony”. Jest to wybór stylistyczny, a nie konieczność gramatyczna.

HiszpańskiPodążał za inną osią czasu. W XV wieku powódź latynizmów przerodziła się w powódź. Język hiszpański był uparty. Bardziej niechętnie rezygnował ze starych słów niż z francuskiego. Ale te łacińskie zapożyczenia stanowią obecnie ogromną część jego słownictwa.

Walcz o standard

Włochy rozpoczęły ten spór. „Kwestia języka” stała się tam gorącą dyskusją. Dante próbował zdefiniować volgare ilustre (znakomity język narodowy). Chciał czegoś, co mogłoby konkurować z łaciną w poważnej pracy. Szczyt tego procesu nastąpił w XVI wieku.

Hiszpania działała szybciej politycznie. 1492 Rekonkwista dobiegła końca. Odkryto Amerykę. Antonio de Nebrija opublikował swoją Gramática Castellana (Gramatyka języka kastylijskiego). Jego argument był prosty: potrzebowali wyrafinowanego języka. Język odpowiedni do eksportu imperialnego.

Francja potrzebowała więcej czasu na podjęcie decyzji. Znaczącą rolę odegrał renesans, reformacja i wynalezienie prasy drukarskiej. W XVI wieku Francuzi zaczęli wykorzystywać łacinę w nauce, religii i studiach akademickich. Próbowali stworzyć język narodowy z dialektów i fragmentów łaciny.

Ostatecznego wyboru dokonali dopiero pod koniec XVII wieku. Dlaczego więc? Ponieważ na dworze królewskim skupiała się władza polityczna i wpływy społeczne. Jedyną akceptowalną opcją było użycie akceptowane przez sąd.

To stworzyło dziwną dynamikę. Mobilność społeczna została powiązana z mową. Burżuazja chciała awansować w swojej karierze. Dlatego naśladowali swoich przełożonych społecznych. Kopiowali zwyczaje mowy arystokracji. Dzięki temu poradniki dotyczące le bon use (dobrego użytkowania) stały się niezwykle popularne.

Ustalono dominację języka francuskiego. Pod rządami Ludwika XIV i Racine’a francuski styl stał się złotym standardem. Złote wieki Hiszpanii i Portugalii dobiegały końca. Włochy pogrążyły się w stagnacji. Francuzi domyślnie wygrali.

Gliniarze gramatyczni

Gramatycy francuscy XVIII wieku wywarli trwały wpływ. Nie tylko nagrywali język. Kontrolowali go. Chcieli „czystości”. Chcieli wyeliminować „wulgarność”. Skodyfikowali reguły oparte na logice, a nie zawsze na rzeczywistości językowej.

To przekonanie trwa. Pomysł, że poprawny język nie jest prawem naturalnym. To jest narzędzie. Narzędzie, które wymaga starannego ukształtowania. Wykorzystaj to umiejętnie. Aby odzwierciedlić myśl przy minimalnym zniekształceniu.

Ta mentalność nadal kształtuje edukację w krajach romańskojęzycznych. Dla osoby anglojęzycznej wygląda to absurdalnie. Często oceniamy kompetencje na podstawie podobieństwa mowy do mowy native speakera. Czy potrafisz się komunikować? Czy brzmisz naturalnie?

Ale w kulturach romańskich metryka jest inna. Ścisłe przestrzeganie zasad z podręczników do gramatyki często robi większą różnicę. Jeśli cudzoziemiec posługuje się „swobodnie” językiem native speakera, patrzy się na niego z ukosa. Chcą zapamiętać prawidłowe wyrażenie. Dokładny kształt.

Tu nie chodzi o to, jak brzmisz. Chodzi o to, jak poprawnie skonstruowałeś zdanie. I ta różnica zmienia wszystko w sposobie, w jaki ludzie uczą się mówić.

Dźwięk i rytm języków romańskich

Lingwiści często opisują języki romańskie jako melodyczne. To nie jest tylko licencja poetycka. Strukturę dźwięku określa obfitość samogłosek. Spółgłoski schodzą na dalszy plan. Tworzy to przepływ, który dla ucha zewnętrznego wydaje się muzyczny. Niektóre języki brzmią ostrzej. Portugalski i rumuński są spokojniejsze. Brakuje im dzwonkowatej przejrzystości hiszpańskiej czy włoskiej.

Szybkość to kolejny czynnik. Mowa romantyczna wydaje się szybka. Dlaczego? Ponieważ poszczególne słowa mają niewielki nacisk. W języku francuskim jest praktycznie nieobecny. Elizja (brakujące dźwięki) jest zjawiskiem powszechnym. Słowa łączą się w grupy akcentów. Język rumuński jest niezwykły. Wymawia się go powoli.

Intonacja opowiada historię o emocjach. Niektórzy słyszą podniecenie na boisku. Jest to oczywiście subiektywne. Ale dane pokazują pewien zakres. Północno-francuski pozostaje w obrębie jednej oktawy. Jest powściągliwy. Włoski obejmuje dwie oktawy. To kręte. Kastylijskie skoki hiszpańskie. Porusza się gwałtownie w obrębie oktawy i jednej trzeciej.

Gramatyka: od syntezy do porządku

Języki te zachowują pewne struktury łacińskie. Czasowniki są głównymi strażnikami tradycji. Rumuński zachowuje to nawet w rzeczownikach. Ale Francuzi się rozdzielili. Od XIV w. ulegał radykalnym zmianom. Porzucił formy morfologiczne. Teraz opiera się na kolejności słów. Opiera się na intonacji. Inne języki romańskie pozwalają na pewną elastyczność. Żaden nie dorównuje chaosowi klasycznej łaciny.

Ta zmiana ma znaczenie. Zmienia sposób konstruowania znaczenia. Nie możesz po prostu odmieniać czasowników, aby uzyskać znaczenie zdania. Trzeba zwrócić uwagę na kolejność.

Walka o czystość i standaryzację

Purytanie nienawidzą zmian. Nienawidzą pożyczać. Angielski jest obecnym wrogiem. Gramatycy toczą tę wojnę od wieków. Przegrali. Napływ neologizmów nigdy się nie zatrzymał. Francuz jest najgorszym przestępcą. Traci stare słowa tak szybko, jak akceptuje nowe. Jest zmienny. Jest szybki.

Kodyfikacja zmieniła grę. Po zapisaniu gramatyki nadeszła stabilność. Języki standardowe stały się sztywne. Ta surowość powraca do mowy. Przenika przez system edukacji. Rządy wydają dekrety. Oni decydują, co jest słuszne. Egzaminy zapewniają zgodność.

Ta sztywność ma zaletę. Dzięki temu język staje się łatwy do nauczenia. Standardy poprawności są wysokie. Francuski, którym posługują się Afrykanie. Hiszpański, którym posługują się rdzenni Amerykanie w Ameryce. Gramatyka trzyma. Ona jest stabilna. Cel był międzynarodowy. Metodą była dyfuzja kulturowa. Uczysz się języka, aby szerzyć wartości.

Typologia: kto jest najbliżej łaciny?

Standardowy włoski jest „centralnym” językiem romańskim. Zachował cechy łacińskie. Niektóre z nich nawet ponownie adoptował. Ale on nie jest elegancki. Hiszpański kastylijski jest bardziej efektywny. Bezlitośnie wycinał anomalie. Włochy cierpią na historyczną inercję. Patrzy wstecz. To utrudnia rozwój człowieka.

Język rumuński jest gramatycznie najbliższy łacinie. Używa deklinacji rzeczowników. Rodzajnik określony pojawia się po rzeczowniku. Aktywnie wykorzystuje tryb łączący. Cechy te mogą pochodzić od ich bałkańskich sąsiadów. Lub z bardziej starożytnej warstwy językowej. Słownictwo jest niezorganizowane. Jest pełna słów pochodzenia słowiańskiego i tureckiego. Nie zawsze wydaje się to powieść.

Najbardziej odbiegali od Francuzów. Radykalne zmiany fonetyczne nastąpiły wcześnie. Teksty z IX wieku nie mają nic wspólnego z łaciną. Uczeni obwiniają wpływy celtyckie i frankońskie. Druga fala zmian nastąpiła w XV wieku. Akcenty w słowach zniknęły. Markery morfologiczne zniknęły. Motywacja jest niejasna.

Prowansalski i kataloński są konserwatywni. Szkoły rzymskie w Galii Południowej zachowały stabilność. Hiszpański i portugalski są podobne. Niektórzy obwiniają podłoże iberyjskie. Inni wskazują na superstratę mauretańską. Ale różnią się siłą. Hiszpan jest agresywny. Stawia na innowacje. Portugalski jest miękki. Podtrzymuje dawną dziwność. Jest obojętny.

Reto-rzymski i dalmatyński wykazują wpływy niemieckie i włoskie. Sardyński jest językiem chłopskim. Jest niezwykle konserwatywny. Niektóre dialekty przyjęły cechy języka włoskiego i hiszpańskiego.

Fonetyka: podział łaciny

Zmiany fonetyczne rozpoczęły się w języku łacińskim. Kontrast długości samogłosek zniknął. Akcent się wzmocnił. Stało się to, gdy dialekty były jeszcze ujednolicone.

Języki zachodnio-romańskie mają więcej odmian. Połączenie ē i ĭ w /i/ mogło nastąpić po oddzieleniu Sardynii i południowych Włoch.

Języki wschodnie i zachodnio-romańskie rozdzieliły się później. Wskazuje na to rozwój ō i ŭ w języku rumuńskim i vlegotyckim. Wskazuje to na głębszy podział. Dźwięk się zmienił. Gramatyka poszła w ich ślady. Języki się rozeszły.

Znikające samogłoski

Nieakcentowane samogłoski nie pozostają po prostu na swoim miejscu. Zerodowały. W niektórych językach osłabły one do tego stopnia, że ​​zostały całkowicie utracone. Rozważmy końcowe -a. Jest to najbardziej dźwięczna samogłoska w wokalizmie łacińskim. Jednak w języku rumuńskim, portugalskim i niektórych dialektach katalońskiego i retoromańskiego dźwięk osłabł do neutralnego brzmienia. Standardowy francuski? Zniknął. Dialekty francuskie mogą nadal szeptać ten neutralny dźwięk samogłoski – drugą samogłoskę w angielskim słowie alfabet [ˈælfəbɛt] – ale język standardowy całkowicie się go pozbył.

Końcowe -o było w jeszcze mniej korzystnym położeniu. Pochodzi z łaciny lub ŭ i wcześnie zniknął z języka francuskiego, oksytańskiego, katalońskiego i retoromańskiego. Przed następnym artykułem zachował się jedynie w języku rumuńskim. W języku portugalskim i rumuńskim jest ono zamknięte, stając się dźwiękiem /u/, podobnym do u w wyrazie lunar. Końcowe -e jest jeszcze bardziej efemeryczne. Pozostaje pełną samogłoską tylko na niektórych obszarach środkowych i południowych Włoch oraz Sardynii.

Jak powstanie dyftongów zmieniło jakość samogłosek

Pod ciężarem akcentu głównego przekształcono samogłoski łacińskie. Stały się dyftongami. Dlaczego? Być może mocny akcent je wydłużył. A może podniosły je następujące wysokie samogłoski. Proces ten, znany jako łamanie, przypomina niemiecki umlaut. Najbardziej ucierpiało „Otwarte” e /ɛ/ (jak w met ). Następnie nastąpiło „otwarte” o /ɔ/ (jak o w law lub wlewek ), choć mniej intensywne. Wysokie samogłoski zamknięte i i u pozostały praktycznie niezmienione.

Przejście krótkiego e /ɛ/ na dyftong – zwykle /ye/, jak w przypadku jeszcze – jest tak powszechne, że niektórzy uczeni uważają, że zaczęło się już w okresie łaciny wernakularnej. Ale warunki są bardzo zróżnicowane. W języku francuskim i włoskim występuje to tylko w sylabach otwartych (tych, które w rodzimej łacinie kończą się samogłoską). W języku rumuńskim, weliockim, hiszpańskim i prawdopodobnie retoromańskim podobne procesy zachodziły we wszystkich sylabach akcentowanych. Portugalczyk mógł całkowicie pominąć ten proces. A może dołączył, tworząc dyftongi z krótkich e- i o- pod wpływem kolejnej wysokiej samogłoski, by później ponownie zredukować je do jednego dźwięku. Jest to echem tego, co wydarzyło się w dialektach oksytańskich, katalońskich, sardyńskich i niektórych włoskich.

Przesunięcie francuskie: mąka na fleur

Północni Francuzi poszli inną drogą. Na wczesnym etapie (po V wieku, ale przed IX wiekiem) łacińskie ō i ŭ, a także ē i ĭ stały się dyftongami ou i ei. W XII wieku wyniki fonetyczne stały się eu i oi. Podali współczesną pisownię, chociaż od tego czasu dźwięki znacznie się zmieniły. Porównaj fleur („kwiat”). Pochodzi z mąki, która z kolei pochodzi z flore. Większe rozpowszechnienie spontanicznego tworzenia dyftongu w języku francuskim w porównaniu z innymi językami romańskimi często przypisuje się silnemu akcentowi superstraty frankońskiej.

Dlaczego nosalizacja jest ważna w języku francuskim i portugalskim

W prawie wszystkich językach romańskich spółgłoska nosowa występująca po samogłosce powodowała osobliwe zmiany w poprzedniej samogłosce. Zwykle efekt ograniczał się do podnoszenia lub zamykania. Ani po francusku, ani po portugalsku. Powstała tam nosyzacja fonetyczna. Powstała seria samogłosek wyróżniających się rezonansem nosowym.

W tych językach – a także w kilku innych, takich jak chilijski hiszpański, karaibski hiszpański, andaluzyjski hiszpański, rumuński w Albanii i północny oksytański – samogłoski nosowe są odrębnymi fonemami. Nie są to po prostu warianty samogłosek ustnych. Są fonemiczne. Służą różnicowaniu znaczeń.

Weźmy język francuski. Pin („sosna”) wymawia się /pɛ̃/. Tylda oznacza nosowość. Paix („pokój”) – /pɛ/. Żadnej nosalizacji. W języku portugalskim („wełna”) kontrastuje z la („tam”). Różnica polega na rezonansie nosowym.

Mechanika denazalizacji

Nasalizacja prawdopodobnie stała się widoczna w X wieku w języku francuskim i portugalskim. Dopiero znacznie później mogło stać się fonemiczne. Niektórzy twierdzą, że dzisiejszy rezonans samogłosek nosowych jest jedynie powierzchowną manifestacją podstawowej spółgłoski nosowej. Wydaje się, że w średniowieczu samogłoski nosowe występowały częściej niż obecnie.

We Francji denazalizacja nastąpiła około XVI wieku, kiedy spółgłoska nosowa została umieszczona pomiędzy samogłoskami. Dźwięk n pozostał. Porównaj francuskie bon („dobry”, rodzaj męski), wymawiane /bõ/ i bonne („dobry”, żeński), wymawiane /bon/. Litera n pojawia się ponownie w swojej żeńskiej formie.

Portugalski jest bardziej zagmatwany. Spółgłoska nie zawsze powracała po denazalizacji. Porównaj boa („dobry”, żeński), które pochodzi od bõa, od bona. Tutaj nie ma n. Ale pomiędzy i i a lub o? Pojawia się podniebienna spółgłoska nosowa. Brzmi trochę jak ny w kanionie. Vinho („wino”) pochodzi od vĩo, od vinu. Wsuwa się litera n.

Czy podłoże celtyckie miało wpływ na francuskie u?

Niektórzy twierdzą, że wpływ podłoża celtyckiego spowodował nosalizację. Dowody są słabe. Istnieją bardziej przekonujące argumenty przemawiające za wpływem takiego podłoża na brzmienie francuskiego u. Ten dźwięk /y/, wymawiany jak niemieckie ü lub greckie upsilon [υ], występuje w większości dialektów języka oksytańskiego (prawdopodobnie niedawnego zapożyczenia z francuskiego), retoromańskiego oraz części Portugalii i Włoch. W innych miejscach jest czasem oznaką ostentacyjnej mowy.

Związek z galijskim jest prawdopodobny. Jednak nieznajomość samego języka w połączeniu z niespójnościami chronologicznymi i geograficznymi utrudnia szczegółowe uzasadnienie. Można prześledzić dźwięk. Udowodnienie jego pochodzenia może być trudne.

Uvular R i podział języków romańskich

Prawdopodobnie słyszałeś francuskie r. Jest to gardłowy syk, który wibruje w tylnej części gardła. Jest tak charakterystyczny, że nowicjusze często naśladują go, aby wyglądać na bardziej wyrafinowanego. Ale tu jest problem: paryski języczek r /ʀ/ nie jest starożytny. Standardowy francuski przyjął go dopiero po rewolucji 1789 r. Wcześniej burżuazja paryska posługiwała się nim prawdopodobnie już w XVII wieku.

Skąd to się wzięło? Prawdopodobnie od łacińskiego podwójnego rr, które już w średniowiecznym języku francuskim zaczęło się różnić od pojedynczego r, tworząc lokalne tarcia. Większość współczesnych dialektów Prowansji wyraźnie zachowuje to rozróżnienie. Brazylijski portugalski również dokonuje tego rozróżnienia, używając ósemkowego r dla pojedynczych liter i welarnego „szorstkiego” r dla podwójnych rr. Porównaj caro (kochanie) i carro (wózek). W innych miejscach? To welarne r występuje regularnie tylko w portorykańskim hiszpańskim i kilku dialektach północnych Włoch i Rumunii. Prawie wszędzie jest to rzadkie zjawisko.

Linia La Spezia–Rimini

Lingwiści często wskazują na zachowanie spółgłosek między samogłoskami jako dowód wczesnego oddzielenia się języków wschodniego i zachodniego romańskiego. Narysuj linię na mapie Włoch od La Spezia do Rimini. Na północ i zachód od tej linii? Dialekty ogłupiły łacińskie spółgłoski bezdźwięczne i uproszczone bliźniacze (podwójne spółgłoski). Na południe i wschód? Na obszarach tych zachowano pierwotny łaciński system rozróżnienia spółgłosek dźwięcznych, bezdźwięcznych i bliźniaczych.

Linia biegnie prosto przez Sardynię. Dialekty północne należą do grupy „zachodniej”. Południowe są nachylone w stronę „wschodniego”.

Niektórzy badacze łączą ogłuszanie z celtycką lenicją. Nie jest to identyczny proces, ale wydaje się podobny. Akcentowane samogłoski wydłużały się i zamieniały w dyftongi. Tymczasem podwójne spółgłoski łacińskie zostały zredukowane do pojedynczych spółgłosek. Teorie łączą te zmiany, sugerując bardziej ogólną tendencję w kierunku uproszczeń na Zachodzie.

Przesunięcia podniebienia i „miękkie” C

Oto kluczowa różnica między łaciną a współczesnymi językami romańskimi. Późniejsze języki dodały spółgłoski podniebienne i podniebienno-zębodołowe. Nie były po łacinie.

Dźwięki podniebienne powstają, gdy język dotyka podniebienia twardego. Dźwięki podniebienno-pęcherzykowe wykorzystują grzbiet tuż za zębami. W późnej łacinie zmieniły się wzorce stresu. Nieakcentowane ĭ i ĕ występujące po spółgłoskach i poprzedzających samogłoskach zostały zredukowane do niesylabicznego dźwięku y, zwanego yot.

Ten nowy dźwięk sprawił, że język się uniósł. Poprzednie spółgłoski uległy asymilacji, przesuwając swoją artykulację w kierunku sufitu ust. Ostatecznie stały się one zębami szczelinowymi, takimi jak z lub th, lub afrykatami, takimi jak ch. Same samogłoski również zostały zmienione.

Widzimy tę wczesną zmianę w błędach ortograficznych. Inskrypcje mylą – – i – -, czasami zapisując je jako tz.

Wyniki można znaleźć w całym współczesnym słowniku. Weźmy łacińskie rubeum (czerwone). Stało się francuskim rouge, portugalskim ruivo, katalońskim roig i starowłoskim robbio. Łacińskie folia (liść) stało się francuskim feuille, portugalskim folha, włoskim foglia i sardyńskim fodza.

Jak spółgłoski welarne posunęły się do przodu

Innym źródłem dźwięków podniebiennych były spółgłoski welarne występujące z samogłoskami przednimi. Dźwięk welarny przesunął się do przodu w ustach. Czasami przesuwał się aż do zęba lub wyrostka zębodołowego. Częściej zatrzymywał się w pozycji podniebiennej lub podniebienno-zębodołowej.

Prawdopodobnie zaczęło się wcześnie. Najpierw dotyczyło to welarów /k/ i /g/ przed samogłoskami przednimi /e/ i /i/. Wiemy, że nie miało to jeszcze miejsca w okresie klasycznym, ponieważ wczesne zapożyczenia w języku berberyjskim, baskijskim, celtyckim, germańskim, albańskim i greckim nie wykazują tej zmiany.

Dialekty środkowej Sardynii nadal używają starej wymowy welarnej przed samogłoskami przednimi. Sugeruje to, że palatalizacja nastąpiła po oddzieleniu Sardynii od imperium. Dane języka Vegotsky’ego (Velot) są mylące. ē tego nie nazwał, ale ĕ, ĭ i u tak.

Ale ta zmiana wyjaśnia słynne „miękkie” c. W większości języków romańskich c przed e i i brzmi jak /s/ lub /ts/. W języku włoskim i retoromańskim jest to /ch/. Przed a, o i u, c pozostawało twarde (/k/).

W klasycznej łacinie każde c było trudne. Zmiana przyszła później. Dlatego łacińskie centum (/kentum/) stało się włoskim cento (/chento/), portugalskim cento (/sento/) i hiszpańskim ciento (/siento/ lub /thiento/ w języku kastylijskim).

Mapa języka wciąż jest rysowana, spółgłoska po spółgłosce.

Dlaczego francuskie chanter brzmi zupełnie inaczej niż łacińskie cantare

Zmiany nastąpiły w północno-środkowej Francji. Łacińskie a przesunęło się do przodu, bliżej zębów. Ta mała zmiana spowodowała reakcję łańcuchową. Przesunął sąsiednie dźwięki /k/ i /g/ na nowe pozycje.

Wynik? Dźwięki podniebienno-pęcherzykowe. Znasz je jako /ʃ/ i /ʒ/ w IPA. Możesz też pomyśleć o „ch” w church (/tʃ/) i „j” w jam (/dʒ/).

Weźmy pieśniarza (śpiewającego). Łacińskie cantare straciło swą sztywność. Stało się miękkie. Joie (radość) pochodzi od gaudii. Ten sam proces. Twarde spółgłoski złagodniały.

Działo się tak nie tylko w języku francuskim. To samo zrobiły dialekty zachodnio-retoromańskie. Surseliński tgaun. Engadyn chaun. Obydwa oznaczają po francusku chien (pies). Wszystkie pochodzą od łacińskiego canem. W ich ślady poszły dialekty francusko-prowansalskie i północno-oksytańskie.

Ale nie wszyscy dołączyli. Picardsky zachował stanowczość. Canter zachował swoje c. Dialekty normańskie? Heterogeniczny obraz. Pikardia kier (kochany) z carum pozostaje niezmieniona.

Chronologia jest tu istotna. Zmiana ta nastąpiła później niż palatalizacja k przed e lub i. Wczesna zmiana nie miała wpływu na słowa frankońskie. Czekali. Byli ofiarami innego przepisu. K zmieniło się w ch /tʃ/. Następnie ch zmieniło się w sh /ʃ/.

Spójrz na skórę. Stało się échine (kręgosłup). Powolna ewolucja. Twardy początek, miękkie zakończenie.

Zmiana brzmienia w języku rumuńskim: od korzeni łacińskich do współczesnych języków romańskich

Rumunia opowiada inną historię. Tutaj spółgłoski welarne posunęły się do przodu. Wyzwalaczem był następujący i lub e.

Spółgłoski dentystyczne działały odwrotnie. Cofnęli się. Do pozycji podniebiennej. Przyciągnęły ich tam te same samogłoski.

Pamiętaj terram (ziemia). Pozostała „na ziemi”. Ale sic (sic!) stało się şi (i). Dźwięk się zmienił. Wartość pozostała blisko. Caelum (niebo) stał się cer. Powietrze stało się lżejsze.

W grę wchodziły także spółgłoski wargowe. Albo niektóre dialekty to zrobiły. Pectum (klatka piersiowa) stała się piept. Vinum (wino) stało się vin. Zatrzymywać się. Vinum do vin? Nie. Jin z vin? Czy w notatkach jest napisane jin z vin? Sprawdźmy to. Tekst mówi: jin z vin z vinum. Właściwie, jeśli przyjrzysz się uważnie: k’ept z piept? Nie. Piept z pectum. I jin? Czy tekst wskazuje jin z vin? To wydaje się dziwne. Trzymajmy się przykładu z tekstu: piept od pectum (pierś). I cînți (śpiewasz) z cânt (śpiewam).

Końcowe spółgłoski złagodniały. W przejrzysty sposób. Wcześniejsze „twarde” spółgłoski spotykały się z i. Przekształcili się. Nabyły masę morfologiczną.

Lupi (wilki). Liczba pojedyncza lup (wilk). i złagodziłem krawędź. Cînți kontra cânt. i zmienia wszystko. To nie tylko ortografia. To jest dźwięk. Takie jest znaczenie.

Zderzenie spółgłosek: gdy litery ocierają się o siebie

Palatalizacja nie dotyczyła tylko samogłosek. Pobliskie spółgłoski przednie również odgrywały rolę. Zwłaszcza w środku słów.

Wyobraź sobie mięsień welarny obok zęba. Łacińskie /k/ lub /g/ obok /t/, /s/ lub /n/. Lub boczne /l/.

Czasami było to spowodowane zniknięciem nieakcentowanej samogłoski. Ludowa łacina go „zjadła”. Pozostałe litery zderzyły się.

Wyniki były różne. Od języka do języka. Od regionu do regionu.

W języku rumuńskim w grę wchodzą spółgłoski wargowe. Zastąpiły welary w skupiskach.

Weźmy -ct-. Peptum zmieniło się w piept (klatkę piersiową).
Weźmy -x- (ks). Coxa zmieniło się w coapsă (udo).
Weźmy -gn-. Lignum zmieniło się w lemn (drzewo).

Dlaczego? Być może najpierw nastąpiła asymilacja. Welarny kopiował dentystyczny. Podobnie jak włoski -tt- z łaciny -ct-. Lub sardyński -nn- z łaciny -gn- (linna z ligna ). Następnie podwójne spółgłoski rozdzieliły się. Rozróżnianie.

Łacińskie l miało swoje własne cechy. W języku włoskim po innej spółgłosce zmieniło się na jota /j/. Placere stało się piacere. Flore stała się fiore. Clave stał się chiave. Glanda stała się ghiandą.

W języku rumuńskim stało się to również po welarach. Placea. Floare. Cheie (/kjej/). Ghinda (/gjində/).

W drugą stronę poszły Hiszpanie i Portugalczycy. Następujące l spalatalizowały spółgłoski wargowe i welarne. Zarówno na początku słowa, jak i w jego środku.

Planum stało się hiszpańskim llano

Języki romańskie wyglądają, jakby pochodziły z tego samego rdzenia łacińskiego. Na pozór dzielą ze sobą wiele słownictwa. Jeśli jednak poszukasz głębiej, odkryjesz zmiany strukturalne, które trudno uchwycić za pomocą prostych porównań. Największa zmiana? Słowa zyskały autonomię. W łacinie używano końcówek, aby wskazać, czym jest słowo. Języki romańskie opierają się na składni. Są analityczni. Łacina była syntetyczna. Ta zmiana sprawiła, że ​​kolejność słów była mniej elastyczna. Jest to obecnie podstawowe narzędzie wskazujące, kto co komu robi.

Jak końcówki fleksyjne uprościły gramatykę

Jako pierwsze uderzyły końcówki fleksyjne. Rzeczowniki i przymiotniki utraciły większość swoich cech morfologicznych. W klasycznej łacinie istniał system deklinacji w pięciu przypadkach. Języki romańskie w dużej mierze zastąpiły go systemem dwóch rodzajów. Rodzaj męski pochodzi zwykle z drugiej deklinacji języka łacińskiego (-us ). Weź włoskie cavallo. Portugalski cavalu. Rumuński cal. Wszyscy wracają do caballus. Rodzaj żeński przypisany jest do pierwszej deklinacji (-a ). Włoskie capra. Hiszpańska cabra. Rumuński capră. Od capry.

Rzeczowniki trzeciej deklinacji są trudniejsze. Ich płeć nie jest już oznaczona końcówką samego słowa. Jest oznaczony aprobatą. Główną pracę wykonuje rodzajnik lub przymiotnik. Weźmy włoskie il monte kontra la notte. Słowo monte pochodzi od mons. Nota od nox. Znacznik znajduje się w artykule. W języku francuskim sytuacja jest jeszcze bardziej zagmatwana. W pisanym języku francuskim do określenia rodzaju żeńskiego używa się cichego -e. W mówionym języku francuskim wszystko jest niespójne. Czasami wymowa robi różnicę. Chatte (kotka) wydaje końcowy dźwięk t. Czat (kot) – nie. Ale tour (sztuczka) i tour (wieża) brzmią identycznie. Jednakże są one różnego rodzaju. Składnia mówi ci, który jest który.

Liczba mnoga nadal istnieje. Większość języków romańskich zaznacza to morfologicznie. Współczesny język francuski często to pomija. W językach zachodnio-romańskich znak liczby mnogiej to zwykle -s. Pochodzi od biernika liczby mnogiej języka łacińskiego. Hiszpańskie caballos. Okcytański kawale. Kataloński cavalls. Odbiegają od nich języki włoski i rumuński. Używają -i dla liczby mnogiej. Rumuński cai. Włoski cavalli. Niektóre rzeczowniki żeńskie używają -e. Rumuńskie capre. Końcówki te mogą pochodzić od łacińskich mianowników liczby mnogiej (-ae, ). Mogą też być nieregularną ewolucją -s. Nie wiemy tego na pewno.

Dlaczego zniknął system spraw (z wyjątkiem Rumunii)

System przypadków zniknął w prawie wszystkich współczesnych językach romańskich. Rumuński jest wyjątkiem. Zachowuje przedimki fleksyjne. To pozwala mu odróżnić przypadki mianownika i biernika od dopełniacza i celownika. Zobacz, jak przetwarzają zaborczość. W łacinie używa się słowa matris. Rumuński używa mamei. W języku francuskim używa się słowa de la mère. W języku włoskim używa się słowa della madre. Rumuński robi to samo, co łacina. Stosuje przegięcie. Wszyscy inni używają przyimków.

Pozostałości starofrancuskiego i starprowansalskiego zawierały pozostałości. Odróżnili przypadek mianownika od przypadków ukośnych. Współczesne języki romańskie nie zawracają sobie tym głowy. Używają kolejności słów. Podmiot występuje przed orzeczeniem. Podobnie jak w języku angielskim. Francuski Pierre appelle Paul. Portugalski Pedro chama Paulo. Włoski Piero chiama Paulo. Tylko.

A co jeśli obiektem jest osoba? Niektóre języki dodają cząstkę. Hiszpan dodaje a. Pedro lama i Pablo. Rumun dodaje pe. Petru cheamă pe Pavel. Dialekty włoskie też tak robią. Kalabryjski Chiamu a Petru. Dialekty sardyńskie. Dialekty portugalskie. Nawet Engadyna. Śródziemnomorski lingua franca, używany przez żeglarzy od XVI wieku, również podkreśla przedmiot osobisty. Jest to cecha spójna. Pomaga to jasno określić, kto otrzymuje akcję. Bez tego sam porządek słów może się zamazać.

Pojawienie się nowych artykułów

Nie było żadnych artykułów w języku łacińskim. Ani określony, ani nieokreślony. Wymyśliły je języki romańskie. Zwykle pochodzą od zaimka wskazującego ille (tamto). Lub od liczebnika unus (jeden). Kilka części mapy używa refleksyjnego ipse. Przedimek określony zachowuje się inaczej w różnych regionach. W większości języków jest proklityczny. Jest dodawany na początku następnego słowa. Włoski il monte. Język rumuński jest inny. Artykuł ma charakter enklityczny. Dołącza do końca. Muntele.

Na początku te nowe słowa nie tylko wskazywały pewne rzeczy. Pomogły rozróżnić podmiot od przedmiotu. Mówcy często używali przedimka, w którym mianownik pojawiał się w języku łacińskim. To nadało wagę temu tematowi. Dziś to rozróżnienie zostało utracone. W języku francuskim rzeczowniki pospolite muszą zawsze mieć określnik. Artykuł. Zaimek wskazujący. Zaimek dzierżawczy. Nie możesz tego usunąć.

To rozszerzenie stworzyło idiomy, które strukturalnie nie mają sensu. Avoir faim. Bądź głodny. Dosłownie: mieć głód. Dlaczego nie ma artykułu? Nie powiedziałbyś avoir le faim. Nie da się tego wytłumaczyć współczesnymi przepisami. Po prostu w ten sposób ewoluował język. System zmienił się tak bardzo, że stara logika zniknęła. Pozostawiając nam te skamieniałe frazy.

Jak czasowniki w językach romańskich zachowały swoją gramatykę

Kiedy łacina przekształciła się we współczesne języki romańskie, najbardziej ucierpiały rzeczowniki. Złożony system deklinacji praktycznie zniknął. Jednak czasowniki trzymały się mocniej. Są lepiej zachowane niż prawie jakakolwiek inna część mowy.

To nie była całkowita przerwa. Cztery regularne koniugacje łacińskie zostały zredukowane do dwóch. Tylko klasa -a- pozostała naprawdę produktywna. Ale spójrz na osobiste zakończenia. Nadal tam są. Można je bezpośrednio prześledzić wstecz do łacińskich korzeni: amō, amās, amat, amāmus, amātis, amant.

Współczesny francuski jest tutaj wyjątkiem. Jest to jedyny główny język romański, w którym końcówki osobowe nie pełnią tej samej funkcji, co w Rzymie. Dlaczego? Ponieważ w języku francuskim osoba jest teraz głównie zaimkami 标示. Pochodzi od łacińskich wzmocnionych form mianownika. J’aime (kocham). Tu aimes (kochasz). Pochodzi od ego amo, tu amas.

Języki kreolskie poszły dalej. Ich czasowniki są zwykle nieodmienione. W ogóle nie zmieniają kształtu. Zamiast tego używają przedrostków. Elementy te wskazują osobę, czas i wygląd. Jest to bardzo podobne do języków Afryki Zachodniej. Weźmy francuski z Luizjany. /motegẽ/ oznacza „miałem”. Dzieli się na mon (I) + étais (był) + gagner (mieć). /ilagẽ/ oznacza „będzie miał”. Czasownik się nie zmienia. Kontekst wykonuje ciężką pracę.

Czas niedoskonały i przeszły

W językach metropolitalnych modalność czasownika jest nadal wyrażana poprzez fleksję. Niektóre końcówki łacińskie zniknęły. Pasywny -r? Zniknął. Czas przyszły? Zniknął. Ale inni przeżyli. Tryb oznajmujący i łączący doskonały pozostał w kilku językach, chociaż ich funkcja uległa zmianie.

Większość współczesnych języków romańskich nadal używa obecnych, doskonałych i niedoskonałych odbić orientacyjnych. A także jeden lub więcej czasów łączących.

Niedoskonały indykator to łacińska innowacja. Pozostał prawie nietknięty. Ale jego ewolucja? Chaotyczny. Jego funkcja? Również problematyczne.

Oto dziwna część. Uważa się, że łacińska forma w -iēba- wcześnie połączyła się z formą -ē- w -ēba-. Większość języków po prostu przyjęła wersję scaloną. Ale niektórzy tego nie robią. Włoski. friulski. Niektóre dialekty języka hiszpańskiego i portugalskiego. Zachowali odbicia formy -ība-. Relikt ludowej łaciny.

Niemal wszędzie zachowała się łacińska forma -āba-. W dialektach francuskich starsze refleksje (-eve, -oue ) zostały zastąpione. Współczesne formy pochodzą z języka łacińskiego -ēba-. Z fonetycznego punktu widzenia jest to tajemnicze. -b- często znika nieregularnie. Hiszpański i portugalski mówią -ía. Francuski mówi -ais. Bez b. Tylko dźwięk dźwięku.

Idealnie: zmiana strategii

Łaciński typ doskonały amāvit (kochał/ma miłość) jest znany we wszystkich językach literackich. W mowie potocznej jest to rzadkie w języku francuskim, włoskim i rumuńskim. Zastąpili go.

Skonstruowali nowy złożony czas przeszły. Składa się z czasownika „mieć” i imiesłowu czasu przeszłego. Struktura ta istnieje we wszystkich językach romańskich. Ale używają go inaczej. Często, aby wyrazić nowszą przeszłość niż doskonały amāvit. Co po prostu wskazuje na czynność, która miała miejsce w przeszłości. Brak wzmianki o czasie trwania. Brak oznak powtórzenia.

Spójrz na dowody:
* Rumuński: am cîntat
* Włoski: ho cantato
* Francuski: j’ai chanté
Hiszpański: on cantado
Stary portugalski: hei cantado
* retoromański (Engadin): ha chantà, hè chantò
* Sardyński: kantau appo

Wszystko pochodzi od łacińskiego habeo cantatum (śpiewałem).

Współczesny portugalski woli ter (mieć, trzymać) zamiast mieć. Dlatego otrzymujesz tenho cantado. Współczesny kataloński? Ma dwie formy. Typ panromantyczny (on cantat ). I specyficzny typ używający czasownika „iść” plus bezokolicznik (vaig cantar ). Semantycznie różne. Człowiek czuje się bliżej. Drugi wydaje się bardziej odległy.

Budowanie przyszłości od podstaw

Łaciński czas przyszły zniknął. Większość języków romańskich rozwiązała ten problem za pomocą form peryfrastycznych. Wiele osób używa zwrotu habēre (mieć) w połączeniu z bezokolicznikiem.

Łacińskie cantāre habēo (będę śpiewać) dało początek:
* Włoski: canterò
* Hiszpański/kataloński: cantaré
* Portugalski: cantarei
* Francuski: je chanterai
* retoromański: c(h)antero, c(h)antera
Oksytański: cantarai*

Łacińskie habēo cantāre daje nam południowowłoskie aggio cantà. Podobne formy pojawiają się we wcześniejszym języku hiszpańskim, portugalskim i północnowłoskim.

Łacińskie habēo ad cantāre tworzy sardyńskie ap’ a kantare. Łacińskie habēo de cantāre daje portugalskie hei-de cantar. W Portugalii jest bardziej popularne niż cantarei.

Osoby mówiące po angielsku mogą rozpoznać inny model. Peryfrastyczna przyszłość, np. „Będę śpiewał”. Jest popularny w językach romańskich. Wskazuje mniej odległą przyszłość niż formalny czas przyszły. Francuski: je vais chanter. Hiszpański: voy a cantar.

Pojawiają się także inne parafrazy:
* „Będę (chciał) śpiewać”: rumuński voi cînta
* „Muszę śpiewać”: sardyński deppo kantare
* „Będę śpiewał”: sursylwański jeu vegnel a cantar
* „Mam coś, co muszę zaśpiewać”: ludowy rumuński am să cînta

Język dalmatyński nie zawracał sobie głowy tymi konstrukcjami. Użył kantuora. Prawdopodobnie z łaciny cantāverō. Służyło zarówno przyszłości, jak i warunkowemu nastrojowi.

Warunkowy: przyszłość w przeszłości

Romans warunkowy. „Przyszłość należy do przeszłości”. Forma nie spotykana w języku łacińskim.

W wielu językach jest to związane z nowym czasem przyszłym, o którym właśnie rozmawialiśmy. W językach zachodnich składa się z tematu czasu przyszłego (lub bezokolicznika) i znacznika czasu przeszłego. Kojarzy się z refleksjami habēre.

Czasami używana jest forma niedoskonała. Czasem idealna forma.

Przykłady:
* Francuski: je chanterais (śpiewałbym)
* Hiszpański, portugalski, oksytański, kataloński: cantaría
* Włoski: canterei, -ebbe

Rumuński jest inny. Znacznik warunkowy może poprzedzać lub następować po bezokoliczniku. Może pochodzić od niedoskonałego vrea (pragnienia).

  • aş cinta
  • kontakt

Lub w przestarzałych i dialektalnych formach:

  • cîntare-aş
  • contare-ar

Zmiany gramatyczne. Zakończenia znikają. Ale logika czasu pozostaje. Można prześledzić ruch od łaciny do współczesności. To nie jest linia prosta. To zderzenie struktur. I jakoś to działa.

Jak kolejność słów kształtuje znaczenie

Współczesne języki romańskie w dużym stopniu opierają się na składni, aby określić relacje między słowami. Kolejność podmiot – orzeczenie – dopełnienie jest normą statystyczną dla zdań twierdzących. A co ze zdaniami pytającymi? Tutaj wszystko jest bardziej skomplikowane.

W języku hiszpańskim i włoskim często występuje inwersja podmiotu i orzeczenia.
¿Wino el hombre?
É venuto l’uomo?

Czy kolejność słów sama w sobie sprawia, że zdanie staje się pytaniem? Nie bardzo. Jest to określane na podstawie intonacji. Znak zapytania w języku pisanym tylko to sugeruje, ale w tekście nie słychać rosnącego tonu. Bez tego akcentu wokalnego inwersja nie zawsze sygnalizuje prośbę. Ludzie używają go również do podkreślania zdań twierdzących.

W przeciwieństwie do łaciny, większość współczesnych języków romańskich porzuciła jednoznaczne znaczniki pytające, takie jak ne lub nonne. Mowa ustna musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Intonacja wysunęła się na pierwszy plan, ale nowe cząsteczki zdawały się zwiększać wątpliwości.

Spójrz na różnice regionalne:
– W języku rumuńskim używamy oare (Oare a venit? )
– W dialektach włoskich używa się ce, che lub o (Che è venuto? )
– Sardyńczyk używa a (A morde kkǔstu kǎne? )
– Francuski i Limozine używają ti (z form takich jak a-t-il? )

Standardowy francuski wybrał jednak est-ce que. Jest to teraz stała cząstka pytająca.
Est-ce qu’il est venu?
Skomentuj est-ce qu’il s’appelle?

To eliminuje niejasności. Nie musisz zgadywać intonacji. Konstrukcja wykonuje całą pracę.

Dlaczego zaprzeczanie wywodzi się z korzeni łacińskich

W języku łacińskim istniała cała rodzina negatywnych słów. Non, nemo, nihil, nullus, nunquam. Każdy z nich miał swoją rolę. Języki romańskie uprościły ten system. Następca non stał się standardowym markerem negatywnym. Zwykle jest dołączany do czasownika jako przedrostek.

Ale jest tu niuans fonetyczny.

We Francji (zarówno na północy, jak i na południu) oraz w części północnych Włoch i na obszarach szwajcarskiego retoromańskiego cząstka non osłabła. Straciła siły. Nie potrafiła już odróżnić zaprzeczenia od afirmacji. Dlatego też mówcy dodali słowa „pozytywne”, aby przejąć funkcję negacji.

Tutaj francuski staje się interesujący.
personne oznacza „nikt” (pierwotnie „osoba”)
pas oznacza „nie” (pierwotnie „krok”)
plus oznacza „nigdy więcej” (pierwotnie „więcej”)

W mowie potocznej ludzie całkowicie pomijają oryginalne ne.
Je le vois pas zamiast Ne le vois pas.
W języku oksytańskim: Lou vese pas.

Negacja staje się jasna z kontekstu i dodanych słów. Oryginalna podstawa łacińska zniknęła, pozostawiając jedynie szkielet elementów wzmacniających.

Skrócenie trybu łączącego

System czasowników pozostał stosunkowo nienaruszony w językach romańskich. Podręczniki mówią, że użycie nie różni się zbytnio. Ale przyjrzyj się bliżej. Tryb łączący został zmniejszony.

Na przykład język francuski traktuje formy łączące jako warianty automatyczne. Są one zawsze używane po określonych wyrażeniach. Różnice w czasie w tym nastroju? Zniknął.

Kiedy zachowany jest tryb łączący, ma on wagę emocjonalną. Sygnalizuje wątpliwości. Nierzeczywistości. Hipotetyczna przyszłość.

Występuje w zdaniach podrzędnych w zależności od:
– Zamów
– Uprzejmie prosimy
– Emocje
– Wątpliwości

Przykłady takiego użycia emocjonalnego:
– rumuński: Vreau să vină („Chcę, żeby przyszedł”)
– Engadinsky: Mieu bap voul ch’eau lavura („Mój ojciec chce, żebym pracował”)
– francuski: Je doute qu’il vienne („Wątpię, czy przyjdzie”)
– portugalski: Duvido que seja feliz („Wątpię, czy jest szczęśliwy”)
– Włoski: Temo che sia tarde („Obawiam się, że jest już późno”)
– Hiszpański: Temo que él lo diga („Obawiam się, że to powie”)

Następuje również po spójnikach wskazujących przyszłość. „Podczas”, „przed”, „w celu”.
– Francuski: avant que vous soyez venu
– Hiszpański: hasta que sea feliz
– włoski: perchè potessi fare in tempo
– portugalski: avant que eu o veja
– Kataloński: abans que vingui

Łacina używała go szerzej. Języki romańskie wycofały się.

Redukcja nastąpiła w mowie pośredniej. Również w klauzulach podrzędnych tymczasowych i ulgowych. W języku francuskim użycie trybu łączącego po bien que lub quoique („chociaż”) nie było nawet naturalne. Narzucili to gramatycy XVIII wieku.

Bezokolicznik często zastępuje tryb łączący w zdaniach romańskich.
Francuski: dites-lui de s’en aller zamiast dites-lui qu’il s’en aille.

Ale to nie jest uniwersalne. Rumuński rozszerzył użycie trybu łączącego w tych obszarach. Wpływ bałkański? Może. Wpływy greckie wyjaśniają podobne konstrukcje dominujące w północno-wschodniej Sycylii, północnej Kalabrii i Półwyspie Salentyńskim.

Tendencja jest oczywista. Tryb łączący zanika. Staje się raczej wyznacznikiem konkretnej emocji lub przyszłej niepewności niż standardową formą gramatyczną.

Jak języki romańskie radzą sobie z hipotetycznymi klauzulami „jeśli”.

Sposób, w jaki języki romańskie radzą sobie z hipotetycznymi konstrukcjami w czasie przeszłym, ukazuje zawiłą i fascynującą historię. W języku łacińskim istniała na to specyficzna formuła: si habuissem dedissem. Oznaczało to: „Gdybym to miał, oddałbym to”. Konstrukcja ta opierała się na trybie łączącym w obu częściach zdania.

Można by się spodziewać, że ta formalna konstrukcja gramatyczna będzie się utrzymywać. Ale tak się nie stało. Od czasów Cycerona rodzimi użytkownicy języka kwestionowali już tę surową zasadę. Zaczęto używać trybu oznajmującego. Forma łącząca zachowała się jedynie w rozproszonych regionach. Jego echa można jeszcze usłyszeć na wcześniejszych etapach rozwoju różnych języków. Utrzymuje się na południu Włoch (Se potessi, Facesi – „Gdybym mógł, zrobiłbym to”). Jest zachowany w dialektach retoromańskich, takich jak Surselvan. Rumuński również zachowuje podobną strukturę: dacă aş fi avut destui bani, aş fi cumpărat-o („Gdybym miał dość pieniędzy, kupiłbym to”).

Jednak większość języków poszła dalej. Zastąpili tryb łączący w zdaniach z „jeśli” nowymi formami trybu warunkowego. Jest to standardowy wzór, z którym spotkasz się dzisiaj.

Nowy standard warunkowy

W dialektach hiszpańskich, portugalskich i większości włoskich zasada jest spójna. W zdaniu „if” używana jest specyficzna forma czasownika, po której następuje wynik w trybie warunkowym.

Weźmy język hiszpański: si yo tuviese bastante dinero, lo compraría. Pierwsza część to niedoskonały tryb łączący. Druga część to nastrój warunkowy. Włoski kieruje się tą samą logiką: se avessi abbastanza denaro, lo comprerei. Osoby mówiące po portugalsku mówią se tivesse bastante dinheiro, eu o compraria. Znaczenie jest identyczne we wszystkich trzech językach. Tłumaczy się to jako: „Gdybym miał wystarczająco dużo pieniędzy, kupiłbym to”.

Mówiony kataloński również preferuje tę konstrukcję. Możesz usłyszeć si estudiessis ho sabries („gdybyś się uczył, wiedziałbyś”). Wydaje się znajomy, bo wpisuje się w dominujący nurt w tej rodzinie języków.

Alternatywa z niedoskonałym nastrojem indykatywnym

Istnieje inny sposób konstruowania takich zdań. Jest powszechny w języku katalońskim, francuskim oraz w niektórych częściach Korsyki i Sardynii. Zamiast trybu łączącego, języki te używają niedoskonałego trybu oznajmującego w zdaniu „jeśli”.

Po francusku mówisz po prostu si j’avais assez d’argent, je l’achèterais („Gdybym miał wystarczająco dużo pieniędzy, kupiłbym to”). Gramatyka jest prosta. Tryb łączący nie jest wymagany. Sardyński dialekt Logudora robi to samo: si denía abba deo dia buffare („gdybym miał wodę, piłbym”).

Język kataloński pozwala również na takie podejście z niedoskonałym wskazaniem. Si estudiaves ho sabries („gdybyś się uczył, wiedziałbyś”) jest całkowicie normalne w wielu kontekstach.

Kiedy gramatyka staje się mniej rygorystyczna

Niektóre projekty jeszcze bardziej zacierają granice. Znajdziesz przypadki, w których obie części zdania używają trybu oznajmującego niedoskonałego lub trybu warunkowego. Powszechnie uważa się je za style nieformalne. Nie są to błędy w języku mówionym, ale nie występują w formalnym języku pisanym.

Dzieje się tak najczęściej w języku francuskim i rumuńskim. Niedoskonały typ indykatywny jest również powszechny w Toskanii i południowo-wschodnich Włoszech. Można go również usłyszeć w niektórych częściach Hiszpanii. Nastrój warunkowy w obu częściach

Jak języki romańskie tworzą słowa

Języki romańskie nie tylko odziedziczyły swoją strukturę po łacinie; oni to opracowali. Główne metody tworzenia nowych słów można podzielić na dwie kategorie. Pierwszą z nich jest dziedziczenie: dodawanie przyrostków w celu zmiany znaczenia lub przedrostków w celu modyfikacji rdzenia. Drugie to nowsze wydarzenia. Należą do nich łączenie wolnych form w słowa złożone lub rozszerzanie roli syntaktycznej istniejącego słowa, tak aby spełniało podwójną funkcję.

Wyprowadzanie za pomocą przyrostków pozostaje głównym narzędziem tworzenia nowego słownictwa. Szczególnie czasowniki wymagają oznakowania morfologicznego, aby dopasować je do klasy koniugacji. Klasa odpowiadająca łacinie -āre jest dziś najbardziej produktywna. Weźmy plantāre. Stało się włoskim plantare, francuskim plantatorem i katalońskim podeszwą. Korzeń planta (roślina) pozostał niezmieniony we wszystkich językach.

Wrostki pojawiają się pomiędzy rdzeniem czasownika a znacznikiem koniugacji. Czasami są bezpośrednimi pozostałościami łacińskich czasowników częstotliwości. Jacere (rzut) stał się włoskim gettare i francuskim jeter. W innych przypadkach wrostek dodaje wagę semantyczną. Włoskie lavoracchiare (lenić się) pochodzi od lavorare (pracować). Francuskie criailler (krzyczeć) pochodzi od crier (krzyczeć). Grecki czasownik infiks -iz jest również szeroko używany we współczesnym języku, odzwierciedlając angielskie -ize. Automatyzator jest standardowym przykładem.

Przyrostki i zdrobnienia rzeczowników

Zdrobnienia są wszędzie. Z wyjątkiem języka francuskiego pozostają bardzo produktywni. Rumuński używa –, jak w baieƫaş (chłopiec). Inne języki preferują pochodne łacińskie – ittus. Język hiszpański to uwielbia. Arbolito (małe drzewo) i señorita (młoda dama) są powszechne. W języku francuskim oznacza saszetkę (mała torebka). W języku włoskim używamy foglietta (mały liść).

W języku włoskim i portugalskim preferowana jest łacina –īnus. Tavolino (mały stolik) po włosku. Copinho (mała szklanka) po portugalsku. Jest to również główny wybór signoriny i senhorinha.

W przeciwieństwie do tego, łaciński przyrostek –ōne często staje się wyrazem wzmacniającym. Włoskie cavallone i hiszpańskie caballón oznaczają dużego konia. Rumuńskie -oi i -oaie stanowią kontynuację tej formy przymiotnikowej (căloi, căsoaie oznaczający duży dom).

Wiele przyrostków ma dwie formy. Wersja „naukowa” i wersja „ludowa”. Łacińskie -atione dzieli się na włoskie -agione / -azione, francuskie -aison / -ation i hiszpańskie -azón / -ación. W języku portugalskim zachowano -azão / -ação. Rumuński sugeruje -ăciune / -ațiune / -ație. Prowansalski ma -azó.

Niektóre przyrostki pozostają ściśle produktywne. Łaciński przymiotnik czasownikowy –bilis zachował się w języku włoskim bastevole (wystarczający), francuskim admirable i hiszpańskim amable (przyjemny). Brakuje go w języku rumuńskim. Łaciński rzeczownik czasownikowy –mentum pojawia się w języku francuskim abonnement (subskrypcja), hiszpańskim cobijamiento (mieszkanie) i włoskim abboccamento (wywiad). W języku rumuńskim używa się słowa acoperămînt (zakrywanie).

Przedrostki i słowa złożone

Metoda przedrostkowa jest nadal powszechna. Włoski autostrada (autostrada), hiszpański contraveneno (antidotum), francuski kserokopia (kserokopia). Niektóre stare konsole są teraz ledwo rozpoznawalne. Powtarzający się przedrostek czasownika re- jest aktywny. Rumuński răpune (zabić), włoski ricattare (wrócić), francuski racheter (okup).

Istnieją słowa złożone. Są mniej powszechne niż w językach germańskich, ale nadal są obecne. Francuskie cheflieu (główne miasto). Włoskie primavera i rumuńskie primăvară (wiosna). Hiszpańskie lavamanos (umywalka).

Przysłówki często pochodzą od przymiotników. Proces rozpoczął się od dodania łacińskiego mente (umysł). To jest reguła morfologiczna. Hiszpański i portugalski zachowały ślady wcześniejszego etapu. Wyrażenia takie jak severa e okrutny (dotkliwie i okrutnie) ukazują podział.

Rozszerzenie składniowe i rodzaj

Języki romańskie wykorzystują składnię do poszerzania słownictwa. Język łaciński nie mógł tego zrobić. Możesz zestawić dowolną część mowy z rodzajnikiem lub określnikiem i użyć jej jako rzeczownika. Włoski il perchè (powód). Hiszpański lo útil (przydatny). Francuskie un je ne sais quoi (pewna rzecz).

W języku francuskim i hiszpańskim bezokoliczniki czasownikowe przetwarza się w ten sam sposób. Le devoir (dług). El poder (moc). Rumuński używa również bezokoliczników jako rzeczowników czasownikowych. Zachowuje pełną formę (cîntare do śpiewania), aby odróżnić ją od skróconej formy czasownika (cînta ).

Wcześniej w tych językach rdzeń czasownika był rzeczownikiem. To jest edukacja odwrotna. Rdzeń zwykle pojawia się w trzeciej osobie liczby pojedynczej w orientacyjnej formie. Rumuński laudă (pochwała). Włoski domanda (pytanie). Francuskie approche (podejście) i désir (pożądanie). Hiszpański baila (taniec). Portugalski muda (zmiana).

Formy przymiotników są często używane jako rzeczowniki. Rzeczowniki są używane z funkcją przymiotnika. Istnieje kilka ograniczeń. Praktyki pojednania są różne. Francuzi les frères ennemis (wrodzy bracia) podtrzymują zgodę. Une femme médecin (lekarka) wyrzuca to. Formy imiesłowu czasu przeszłego zwykle pełnią funkcję przymiotników, podobnie jak w języku angielskim.

Klasyfikacja według płci poszerza słownictwo. Wskaźniki płci często pokrywają się z różnicami między płciami. Rumuński nepot, nepoată. Prowansalski nebut, nebudo. Hiszpański nieto, nieta. Portugalski neto, neta. Kataloński net, neta. W języku włoskim nipote (bez możliwości zmiany). W języku francuskim stosuje się odrębne leksykalnie neveu, nièce.

Współczesny język francuski szczególnie owocnie wykorzystuje rozróżnienia płci. Zaczęło się od elipsy. Le (vin de ) szampan (napój). La Champagne (prowincja). La Normandie (prowincja). Le Normandie (statek).

Skąd naprawdę pochodzi słownictwo związane z romansami

Jeśli spojrzysz na najpopularniejsze słowa w języku francuskim, hiszpańskim i włoskim, zobaczysz łacinę. Nie chodzi tylko o rzeczowniki. Dotyczy to również słów funkcyjnych, takich jak de, oznaczających „z” lub „z” w języku rumuńskim, włoskim, retoromańskim, francuskim, hiszpańskim i portugalskim. Dotyczy to również podstawowych elementów leksykalnych. Słowo „Facere” (do zrobienia) zmieniło się w „fare” po włosku i „faire” po francusku. Aqua przekształciła się w acqua, eau i agua. Linia sukcesji jest bezpośrednia.

Ale tu zaczyna się zamieszanie. Różne języki romańskie często zapożyczały te słowa z różnych warstw społecznych społeczeństwa rzymskiego. Weźmy słowo „baranek”. Południowe Włochy i galicyjski zachowały oryginalne łacińskie agnus, dając año. Większość innych języków preferuje zdrobnienie agnellus. W ten sposób agnello pojawiło się w języku włoskim, agneau w języku francuskim i anhel w języku oksytańskim. W dialektach sardyńskich i niektórych kalabryjskich używano innej formy, agnone.

Hiszpański i portugalski? Całkowicie zignorowali jagnięcinę. Wybrali pochodną kordy, słowa oznaczającego proces porodu lub pępowinę. Tak powstały cordero i cordeiro. To dziwny zbieg okoliczności językowych: słowo oznaczające zwierzę w Iberii kojarzy się z mechanizmem narodzin, podczas gdy wszędzie indziej na świecie kojarzy się z małą owcą.

Korzenie przedłacińskie i wpływy greckie

Nie wszystko pochodzi z łaciny. Niektóre słowa były obecne w mieszance językowej już przed upadkiem jedności łacińskiej. Są to głównie zapożyczenia celtyckie. Łacińskie carrum oznaczało „wóz”. Widzimy to w rumuńskim car, włoskim carro i francuskim char. Koncepcja ta rozprzestrzeniła się z zadziwiającą konsekwencją na Zachód i Wschód.

Chrześcijaństwo przyniosło kolejną falę. Greckie terminy kościelne przelały się na chrześcijańską łacinę. Weźmy pod uwagę episkopos (nadzorcę). Łacina zaadaptowała je na episcopus. Stamtąd rozgałęziło się na prawie tuzin form: vescovo po włosku, evêque po francusku, obispo po hiszpańsku i bispo po portugalsku. Podstawowe znaczenie zostało zachowane nawet wtedy, gdy dźwięki zostały zniekształcone przez wpływ lokalnych języków.

Wpływy germańskie we wczesnej łacinie były słabe. Zanim języki się rozpadły, przetrwało tylko kilka słów. Tylko jedno słowo germańskie jest poświadczone zarówno we wschodnich, jak i zachodnich językach romańskich: sapōne (mydło). Pliniusz to zapisał. Zachowuje się jako săpun w języku rumuńskim, sapone w języku włoskim i jabón w języku hiszpańskim. Czysta linia od starogermańskiego, przez łacinę, po współczesne użycie.

Znaczenie księgi łacińskiej

Następnie są wypożyczenia „książkowe”. Słowa te nie pochodzą bezpośrednio z potocznej łaciny okresu cesarstwa. Zapożyczono je później, gdy w nauce i edukacji nadal używano łaciny. Słowa takie jak capital, natura, adulterium i discipulus weszły do ​​języków romańskich praktycznie w niezmienionej formie.

Tworzy to dziwną dwoistość. W języku angielskim używanie słów takich jak „tłumić” lub „uczeń” może brzmieć nienaturalnie. Pedantyczny. W językach romańskich te łaciny są normą. Francuskie „suprimer” nie oznacza po prostu prawnego stłumienia czegoś. W mowie potocznej często oznacza to po prostu „pozbyć się”. Akademickie słownictwo przeniknęło na ulice.

Dla uczących się tych języków oznacza to, że nie należy przyjmować stylu słowa (rejestru) wyłącznie na podstawie jego pochodzenia. Termin wywodzący się z łaciny nie zawsze ma charakter formalny. Może to być jedyne słowo określające dane zadanie w języku mówionym. Granica między „książkową” łaciną a „potoczną” mową romańską jest cieńsza, niż się wydaje.

„Jednak łacińskie określenia romańskie są całkiem normalne w kontekstach, w których podobne słowa brzmiałyby po angielsku sztucznie i pedantycznie”.

To wyjaśnia, dlaczego osoba mówiąca po angielsku może myśleć, że zna słowo natura, ponieważ wygląda identycznie jak angielski, ale niuanse w wymowie i użyciu są zupełnie inne. Słowo to duch łaciny ubrany w nowoczesne stroje.

Kiedy więc uczysz się włoskiego lub portugalskiego, pamiętaj, że uczysz się czegoś więcej niż tylko słownictwa. Studiujesz złożone dziedzictwo. Niektóre słowa są czystą łaciną. Niektóre z nich to duchy celtyckie. Niektórzy z nich to greccy misjonarze. A niektórzy to importerzy naukowi, którzy zdecydowali się zostać i zamieszkać w kuchni.

Języki romańskie nie odziedziczyły po prostu łaciny. Zmutowali ją.

Chociaż hiszpański, francuski, włoski i rumuński mają wspólnego przodka, ich gałęzie rosły w zupełnie różnych kierunkach. Ta rozbieżność nie była przypadkowa. Wpływ na to miało położenie geograficzne, najazdy i specyficzne słowa, których ludzie używali do opisania swojego codziennego życia. Niektóre różnice sięgają aż do samego Cesarstwa Rzymskiego. Inne przyszły później, przywiezione przez zdobywców lub kupców.

Zrozumienie tych zmian wyjaśnia, dlaczego „piękny” to „bello” po włosku, ale „hermoso” po hiszpańsku. Pokazuje, dlaczego w języku francuskim jest tak wiele słów germańskich, podczas gdy w języku portugalskim zachowano bardziej konserwatywne formy łacińskie. Nie chodzi tylko o gramatykę. Chodzi o historię.

Lokalne preferencje w Imperium

Spójrz na słowo „dąb”.

Na Wschodzie osoby posługujące się językiem łacińskim zachowały nazwę quercus. Można to zobaczyć w języku rumuńskim (stejar – chociaż może być pochodzenia bałkańskiego) i południowym włoskim (quercia ). Na Zachodzie przeszli na robur. Rdzeń ten zachował się w języku hiszpańskim (roble ), portugalskim (roble ) i włoskim (rovere ). Wyjątkiem jest francuskie chêne, zapożyczone z języka celtyckiego.

Teraz spójrz na „piękne”.

Konserwatywne obszary peryferyjne zachowały starołaciński formosus. Dlatego po hiszpańsku mówi się hermoso, a po portugalsku formoso. Rumuński frumos podąża tą samą ścieżką. Jednak w centralnych, bardziej zurbanizowanych regionach modnym hasłem było bellus. Włoch zachował bello. Francuski złagodził to do beau. W języku oksytańskim i katalońskim używa się słowa bel.

To nie były błędy. Były to preferencje regionalne. Niektórym prowincjom podobały się stare formalne warunki. Inni przyjęli bardziej potoczne, krótsze wersje. Kiedy imperium upadło, preferencje te stały się standardami krajowymi.

Ukryta warstwa: słowa podłoża

Przed przybyciem łaciny mieszkańcy Galii, Iberii i Dacji mówili własnymi językami. Kiedy przeszli na łacinę, nie przestali używać słów na określenie rzeczy, które wydawały im się rodzime.

To jest „podłoże”. Trudno to zdefiniować, ponieważ te oryginalne języki pozostawiły po sobie niewiele zapisów. Naukowcy snują przypuszczenia. Patrzą na słowo i mówią: “To nie brzmi jak łacina. To musi być celtyckie lub iberyjskie.”

Weźmy hiszpańskie vega lub portugalskie veiga, które oznacza „zalesiony teren nad rzeką”. Prawdopodobnie pochodzi z przedindoeuropejskiego źródła iberyjskiego. Porównaj to z baskijskim ibaiko (brzeg rzeki). Podobieństwa są uderzające, nawet jeśli powiązanie nie zostało udowodnione w 100%.

Francuzi otrzymali od Celtów charrue (pług) i borne (kamień graniczny). Rumuński wziął barză (bocian), prawdopodobnie od Daciana, co jest podobne do albańskiego bar.

Słowa te były prawdopodobnie używane już w czasach rzymskich. Trudno jednak oszacować łączny udział pożyczek. Jeśli słowo nie ma wyraźnego pochodzenia łacińskiego lub greckiego, uczeni często domyślnie wskazują na pochodzenie iberyjskie lub galijskie. Czy to zawsze jest dokładne? Nie. Ale to jest najlepsze, jakie mamy.

Superstraty germańskie: Frankowie, Longobardowie i Wizygoci

Upadek Rzymu nie oznaczał końca przemian językowych. Przyspieszyło ich to. Najeżdżające plemiona germańskie nie zastąpiły języków romańskich. Nałożyli na nie nowe słownictwo. To jest „superstrata”.

Język francuski wchłonął około 700 słów z języka frankońskiego. Wiele z nich nie przetrwało, ale te, które pozostały, zmieniły fakturę języka. Nie były to wiersze miłosne ani filozoficzne. Były to określenia praktyczne.

Dominowało rolnictwo. Jardin (ogród), houe (motyka), blé (pszenica), gerbe (snop).

Podobnie jak wojna. Guerre (wojna), heaume (hełm).

I hierarchia społeczna. Sénéchal (seneschal), chambellan (szambelan), maréchal (marszałek), baron (baron).

Północne Włochy nie uniknęły tego. Longobardowie (lombardy) pozostawili po sobie ślad, choć słabszy niż Frankowie we Francji. Standardowy język włoski zapożycza kilka terminów wojskowych lub administracyjnych. Dialekty zachowały więcej – być może około 300 słów. Standardowy język włoski wziął słowa z życia wiejskiego, takie jak melma (błoto), zecca (roztocze owce) i stamberga (chata).

Iberia była inna. Wizygoci byli bardziej zromanizowani. Do VII wieku naszej ery. w dużej mierze porzucili swój język germański. Dlatego w języku hiszpańskim i portugalskim jest mniej zapożyczeń. Ale nadal znaczący. Słowa takie jak estaca (pal) i brotar (kiełek) są powszechne na całym półwyspie.

Wpływy słowiańskie na Bałkanach

Rumuński jest wyjątkiem w rodzinie romańskiej. Dlaczego?

Penetracja słowiańska.

Kiedy grupy słowiańskie przeniosły się na Bałkany, język rumuński wchłonął ogromną liczbę słów. Niektóre z nich są tak proste, że nigdy nie zgadniesz, że są słowiańskie.

Weźmy czasowniki życia i pracy. A trăi (żyć). A munci (do pracy).

Rzeczowniki określające jedzenie i czas? Hrana (jedzenie). przestaje (godzina).

Status społeczny i relacje? Bogat (bogaty). Prieten (przyjaciel).

Kiedy to się stało? Najwcześniejsze teksty rumuńskie, datowane na XVI w., są już pełne terminów słowiańskich. Źródła są różne, ale przeważają południowosłowiańskie. Naukowcy podejrzewają, że zapożyczanie rozpoczęło się po IX wieku. Wtedy Xiongno-Bułgarzy, przyjmując mowę słowiańską, stworzyli potężne państwo i przyjęli chrześcijaństwo. Presja była intensywna.

Madziarowie (Węgrzy) również podali mniej słów, takich jak oraş (miasto).

Arabskie ślady na Zachodzie

Ekspansja islamu od VIII wieku zmieniła słownictwo języków zachodnio-romańskich. Okupacja dotyczyła głównie południa. Sycylia i Hiszpania.

Świat arabski przyniósł zaawansowane rolnictwo i kulturę. Wprowadzili Europę do nowych roślin. I przynieśli nazwy tym roślinom.

Ale droga ma znaczenie.

Jeśli do słowa dołączysz arabski rodzajnik określony al-, oznacza to, że pochodzi on z mauretańskiej Hiszpanii.

Algodón (bawełna) po hiszpańsku.
Algodão po portugalsku.
Auqueton w języku starofrancuskim (przez Hiszpanię).

Jeśli słowo nie zawiera al-, prawdopodobnie przybyło przez Sycylię.

Cotone po włosku.
Coton po francusku.

W ten sposób do leksykonu weszły takie rośliny jak pomarańcze (naranja ), cytryny (limón ) i karczochy (alcachofa ).

Czasami wybór zależy od położenia geograficznego. Ryż to arroz po hiszpańsku, portugalsku i katalońsku. Ale włoscy i francuscy używają słów pochodzenia greckiego: riso i riz. Wegliot, retoromański i rumuński używają własnych wariantów (rize, ris, orez ).

Następnie są wyjątkowo hiszpańskie zapożyczenia arabskie. Terminy administracyjne, takie jak alcalde (burmistrz) i alguacil (starszy funkcjonariusz policji). Terminy handlowe, takie jak almacén (magazyn). Czasowniki codziennego użytku, takie jak ahorrar (zachowaj) i rzeczowniki, takie jak alboroto (hałas).

Te słowa to nie tylko relikty. Są dowodem kontaktów. Handel. Konflikty.

Język nie jest statyczny. Jest to zapis tego, kto gdzie mieszkał, kto kogo podbił i na czym im zależało na tyle, aby nadać temu nazwę.

Wielka wymiana: jak języki wymieniają słowa

Słowa rzadko pozostają na miejscu. To, co zaczyna się jako lokalny wynalazek lub zapożyczony fragment, rzadko staje się na długo własnością jednego języka. Języki zachodnie wymieniają „towary” leksykalne od najwcześniejszych etapów pisanej historii, ale wymiana ta naprawdę nabrała tempa od XVI wieku.

W przeszłości największym dostawcą na tym światowym rynku był rynek francuski. On nie tylko dał; często zastępował rodzime słowa własnymi zdaniami. Ale to nie była ulica jednokierunkowa. Język francuski aktywnie zapożyczał od swoich sąsiadów, zwłaszcza gdy wnieśli coś nowego.

Weźmy na przykład przedmioty. Odkrywcy hiszpańscy i portugalscy przywieźli ziemniaki (patate ), banany (banan ) i tytoń (tabac ). Francuzi przyjęli te terminy w odniesieniu do rzeczy, których nie było w ich poprzednim słowniku. Nie chodziło tylko o towary. Jeśli chodzi o dobra kultury, Włochy są głównym ośrodkiem eksportu. Język francuski przyjął włoskie terminy muzyczne i architektoniczne. Uchwycił także słowa związane z bankowością. prestiż zachęca do pożyczania. Małe języki w naturalny sposób wchłaniają słowa od swoich potężnych sąsiadów.

Przepływ zwrotny? To rzadkie. Słowa zwykle cofają się, aby uzyskać efekt komiczny lub wzmocnienie emocjonalne. Istnieje jednak wyjątek. W okresie swojej świetności język oksytański wniósł do języka francuskiego znaczną liczbę słów. Mówią nawet, że słowo oznaczające miłość (amour ) pochodzi z języka oksytańskiego i przejęło język francuski.

Poza korzeniami romańskimi

Zapożyczenia z języków nieromańskich są mniej powszechne. Puryści często patrzą na nich z dezaprobatą. Jednak nie są one wcale nieistotne.

Kontakty w wyspecjalizowanych obszarach zawsze generowały falę zapożyczeń. Tendencja ta nasiliła się w XVII wieku. Francuzi zaczęli zapożyczać znaczną liczbę słów od swoich germańskich sąsiadów. W ostatnich latach nastąpił napływ anglicyzmów. Niektórzy puryści do samego końca opierają się tym zapożyczeniom.

Większość z tych angielskich zapożyczeń ma charakter efemeryczny. Wiele z nich jest wysoce wyspecjalizowanych. Żadne z nich nie wpływa na podstawowe słownictwo. W rdzeniu języka nadal dominują słowa odziedziczone z łaciny. Konstrukcja została zachowana. Powierzchnia się zmienia.

Jak języki romańskie zaadaptowały alfabet łaciński

Wszystkie języki romańskie, które znamy dzisiaj, używają alfabetu łacińskiego. Jest to jednolity wygląd w różnych grupach języków. Ale ta jednolitość jest nowoczesną powłoką. Jeśli spojrzysz wstecz wystarczająco daleko, systemy pisma się rozpadają. Język rumuński nie zawsze opierał się na alfabecie łacińskim. Do połowy XIX wieku pisano cyrylicą. Mołdawia nadal używała tej czcionki do 1989 r. Nawet w języku hiszpańskim w średniowieczu w niektórych dialektach stosowano pismo arabskie.

Walka rozpoczęła się wcześnie. Skrybowie zdali sobie sprawę, że standardowy alfabet łaciński ma słabe punkty. Nie był w stanie przekazać unikalnych dźwięków języka mówionego. Potrzebowali rozwiązań. Ich pierwsza sztuczka? Dodanie litery h do istniejących znaków.

To nie był przypadek. To był trik fonetyczny.

W języku hiszpańskim ch stało się znacznikiem dźwięku /ch/. Na przykład muchacho (chłopiec). W języku francuskim ten sam dwuznak uległ zmianie. Zaczęło się od /ch/, ale przekształciło się w dźwięk /sh/, który widzimy w chef (szef). Tymczasem c zachowało swoją pozycję dla twardego dźwięku /k/ przed a, o, u. Przed i lub e złagodziło się do /s/ lub /th/.

Język włoski zmienił zasady gry. Dosłownie. Tutaj ch istnieje, aby chronić twardy dźwięk /k/ przed e. Bez niego c’è (is) brzmiałoby jak che (co, kto). Dodanie h utrudnia wymowę. To niewielka różnica, która powoduje ogromną różnicę w przejrzystości.

Poza „Ch”: podniebienia i separacja liter

Sztuczki nie ograniczały się do ch. Skrybowie dodali h do n i l, aby zasygnalizować wymowę podniebienną. Można to usłyszeć w języku portugalskim. Vinho (wino) i filho (syn) używają kombinacji nh i lh. Imituje ny w kanionie lub li w scallionie.

Kolejnym narzędziem były podwójne litery. Podniebienne n zmieniło się w nn, ñ, gn, nj lub in. Podniebienne l zostało przekształcone w ll, gl, lj, il lub yl. Był to chaotyczny, twórczy okres inwencji ortograficznej.

Potem nastąpił podział. Litery i i j były pierwotnie jednym znakiem (z opcją j ). u i v również były jednym znakiem. Po łacinie u brzmiało jak w. Języki romańskie wymagały spółgłosek. Dlatego v i j zostały przypisane do ról spółgłoskowych. u i i pozostały samogłoskami. Podział ten nadawał skrybom większą precyzję.

Przemyślano także spółgłoski takie jak x i z. X było skrótem od ks. Ale w języku portugalskim, katalońskim, sycylijskim i staroniemieckim hiszpańskim stało się /sh/. We współczesnym języku hiszpańskim jest to mocne /h/, chociaż zwykle zapisuje się je za pomocą j. Dialekty północnowłoskie używają go dla /z/.

Wizygotycki ç wszedł w grę dla /ts/ lub /s/. Przetrwało w języku francuskim i portugalskim. Przyjęto także germańskie k i v.

Samogłoski i pułapka etymologiczna

Samogłoski były początkowo łatwiejsze w zarządzaniu. Dyftongi były po prostu kombinacją samogłosek. tj. lub uo. Później wprowadzono dierezę (¨), aby wyjaśnić, kiedy dwie samogłoski należy wymawiać osobno, a nie razem.

Samogłoski inne niż łacińskie pozostały złożone. Francuskie u (podobnie jak niemieckie ü ) zapisano po prostu jako u. Nie zawsze różniło się od łacińskiego u (np. angielskiego lunar lub francuskiego ou ). Samogłoski nosowe w języku francuskim oznaczono następującym n lub m. Portugalczyk dodał tyldę nad końcowymi samogłoskami (ã, ãi ), aby wskazać nosowość.

Do niedawna znaki diakrytyczne nie były ujednolicone. W języku francuskim é, è i ê służy do rozróżnienia długiego i krótkiego e. Zaczęło się w XVIII wieku. W języku portugalskim przyjęto e i é około 1930 r. Rumuńskie ostatecznie przyjęto î, â i ă dopiero w XX wieku.

„W większości języków o długiej historii pisma pierwsze próby transkrypcji fonetycznej podejmowane przez skrybów nastąpiły po okresie „etymologicznym”, w którym rozpowszechniła się pisownia romanizowana.”

To właśnie na tej fazie etymologicznej sprawy stały się zagmatwane. Skrybowie przedkładali rdzeń słowa nad jego brzmienie.

Kastylijski (hiszpański) najlepiej uniknął tej pułapki. Jego fonetyka niewiele się zmieniła od czasów średniowiecza. Pisownia została ustalona wcześnie. Dlatego współczesny hiszpański ma mniej problemów z ortografią niż jego sąsiedzi.

Włoski zachował dość etymologiczny system pisowni. Maskuje różnice w wymowie regionalnej. Reformy następowały powoli. W XVII wieku usunięto h, z wyjątkiem ho, ha i hanno. W XX wieku î i j zostały usunięte ze słów takich jak studii. Jednak akcenty pozostają dziś we Włoszech chaotycznym bałaganem.

Rumuński przeszedł etap etymologizacji w XIX wieku. Interweniowała Akademia Rumuńska. Dekret z 1932 r. ustanowił bardziej fonetyczną pisownię. Nadal nie jest idealnie. Końcowe „miękkie” spółgłoski są nadal zapisywane, po których następuje i.

Katalończyk miał po swojej stronie ekspertów. Standard ten zaproponował w 1913 roku Antonio Maria Alcovar Sureda, ksiądz i filolog z Majorki. Większość skrybów go akceptuje, z niewielkimi różnicami. Jest to czysty przykład tego, jak zorganizowane wytyczne mogą ustabilizować pisemną formę języka.

Większość języków romańskich radziła sobie z niewielkimi problemami. Zachowali pisownię stosunkowo bliską wymowie. Ale francuski i portugalski? Oni są wyjątkiem. Problem nie jest przypadkowy. Wynika to z faktu, że te dwa języki przeszły radykalne zmiany fonetyczne od czasów łaciny. Słowa brzmiały inaczej, ale litery nie zawsze podążały za tymi zmianami.

Portugalia próbowała naprawić sytuację. W XX wieku przeprowadzono szereg reform rządowych. Podpisano oficjalne porozumienia. Portugalia i Brazylia podpisały traktat w 1931 r. Następnie ponownie w 1945 r. Celem była jednolita pisownia. Jednak to się nie udało. Użycie pozostawało chaotyczne. Zwłaszcza pisarze brazylijscy trzymali się konserwatywnych form. Umieścili etymologię nad wymową. Ortografia utrzymywała związek z przeszłością.

Potem przyszedł rok 2008. Ustawę przyjął portugalski parlament. Zalecił ujednoliconą pisownię. Standard? Formy brazylijskie. Zmienił się układ sił. Teraz liczniejszy wariant ustala reguły.

Język francuski pisany ma swoją własną strukturę, nie identyczną z językiem mówionym.

Francja wybrała inną drogę. Reformatorzy domagali się zmian już od XVI wieku. Żądania były głośne. Uporczywy. Wynik? Prawie nic. W oficjalnych dokumentach zawarto jedynie drobne zmiany. I nawet te zazwyczaj pochodziły z nieoficjalnych źródeł. Drukarki książek. Innowatorzy słowa pisanego.

Współczesna pisownia francuska odzwierciedla fonetykę XII wieku. To starożytne. Na tę warstwę nakładała się etymologizacja wprowadzona przez średniowiecznych francuskich skrybów prawniczych. Dodali logikę, która miała niewielkie znaczenie dla tego, jak ludzie faktycznie mówili.

Linie bitwy zostały wytyczone. Reformatorzy tego nienawidzą. Uważają, że ogromna ilość czasu w szkole jest marnowana na naukę ortografii. Dzieci całymi latami uczą się zasad, które nie odpowiadają dźwiękom. To nieskuteczne. To powoduje irytację.

Obrońcy przedmiotu tradycji. Twierdzą, że problem tkwi w fonetyce francuskiej. W języku brakuje spójnych znaczników fonetycznych słów. Spróbuj dokonać ich transkrypcji fonetycznej. To jest niedopuszczalne. Pisany język francuski ma swoje własne istnienie. Ma swoją własną strukturę. Nie musi naśladować mowy.

Czy sprawiedliwe jest obwinianie uczniów za lukę między pisownią a wymową? A może jest to funkcja, a nie błąd? Atrament na portugalskich reformach już wysechł. Francuskie status quo pozostaje uparcie niezmienione.

попередня статтяZrozumienie kątów rozwartych: definicja i kluczowe cechy
наступна статтяDlaczego jakość wiadomości ma znaczenie: pięć filarów dziennikarstwa godnego zaufania